Bezwład (tom 2 z Olgą Suszczyńską)

Grzegorz Kapla
Wydawnictwo: Burda Książki
Poleca: Kasia Sosnowicz

Po bardzo dobrze przyjętym „Bezdechu” do rąk czytelników trafił „Bezwład” – druga część perypetii policjantki Olgi Suszczyńskiej i jej znajomych z Komendy Stołecznej. Nie od dziś wiadomo, że autor tej serii kryminalnej – dziennikarz i podróżnik – ma wyjątkowy dar opowiadania i bardzo prawdziwie, czasami aż do bólu, pisze o emocjach.

Tuż przed świętami Bożego Narodzenia przypadkowy przechodzień znajduje zwłoki młodej dziewczyny – ubranej jak na bal, w nienagannie czystych butach, z podciętymi żyłami. Tajemnicę jej śmierci próbuje rozwikłać policjantka Olga Suszczyńska, nazywana Serbią. Ale to nie jedyne zadanie, z którym będzie się musiała uporać. Jej były szef już po raz kolejny zleca jej do rozwiązania zagadkę z przeszłości, która wciąga Olgę na tyle, że pochłania prawie cały jej wolny czas. Przeszłość intensywnie miesza się z teraźniejszością, a na jaw wychodzą nowe fakty. Dokąd zaprowadzą Serbię? Jaki wpływ będą miały na śledztwo? Czy ta silna, choć w gruncie rzeczy krucha policjantka wykorzysta szansę, by w końcu ułożyć sobie życie?

Długo zastanawiałam się, co napisać o tej książce. Po lekturze w mojej głowie było tak wiele przeróżnych myśli, że musiałam je sobie na spokojnie poukładać. Bez wątpienia to nie jest zwykła powieść kryminalna, w której krok w krok podążamy za mordercą i próbujemy rozwikłać zagadkę czyjejś śmierci. Wątek kryminalny rzecz jasna jest tu obecny, ale mam wrażenie, że jest tylko tłem, pretekstem do opowiedzenia czegoś o wiele ważniejszego, co wybija się w powieści tak mocno, że momentami wręcz zapominamy, że to kryminał. Można było to już odczuć w „Bezdechu” (tu), ale tu jest to intensywniejsze, głębsze i – tak to czuję – bardziej świadome.

Dla mnie „Bezwład” to przede wszystkim historia o różnych odcieniach życia. O miłości i jej bolesnym braku, o lęku przed bliskością, ale też dojmującej tęsknocie za drugim człowiekiem, o zagubieniu i odnajdywaniu właściwej ścieżki, o bólu i zadrach z przeszłości uwierających jak za ciasny but, ale paradoksalnie nadających życiu sens. O szwindlach, napadach, gangsterce i poszukiwaniu skarbu. O wrogach czyhających za rogiem i przyjaciołach bezinteresownie wyciągających dłoń. O przeszłości i teraźniejszości, pomiędzy którymi czasem zaciera się granica. Kapla ubrał tę powieść w wiele barw – łatwiejszych i trudniejszych w odbiorze, przez co (a raczej dzięki czemu) wymaga ona dużej uwagi czytelnika i raczej nie da się jej przeczytać na kolanie – byle jak, byle szybko.

Po raz kolejny Kapla sprytnie porusza się między tym, co jest, a tym, co wydarzyło się w przeszłości. Fabuła, tak jak w „Bezdechu”, toczy się dwutorowo. Z jednej strony wspólnie z Serbią próbujemy rozwikłać zagadkę śmierci młodej dziewczyny i przy okazji ustalić, co miał na myśli „zdemenciały ubek”, mówiąc na łożu śmierci, że wie, gdzie jest ukryte złoto, z drugiej zaś jesteśmy naocznymi świadkami wydarzeń z lat 60., które momentami przypominają trzymający w napięciu film sensacyjny. Ten wyraźny podział na TERAZ i WTEDY (tak oznaczone są rozdziały) znowu początkowo daje złudzenie (tak jak w „Bezdechu), że czytamy dwie zupełnie odrębne opowieści – nawet ich styl w moim odczuciu jest nieco inny. Przez TERAZ przechodzi się zdecydowanie lżejszym krokiem, mniej tam dygresji i politycznych niuansów, łatwiej się też zorientować, kto jest kim i jaką ma rolę do odegrania. WTEDY z kolei wymaga dużego skupienia, bo w tych pasjonujących opowieściach i różnorakich odniesieniach nieuważny czytelnik łatwo może się zgubić. I ja niestety wpadłam w tę pułapkę, dlatego nie ukrywam, że początkowo dość opornie szło mi czytanie tych fragmentów. Na szczęście szybko złapałam właściwy rytm, a wszystko zaczęło mi się składać w zgrabną, przemyślaną, logiczną i ciekawą całość.

To, co wychodzi Kapli wyjątkowo sprawnie, oprócz oczywiście snucia pełnych historycznych smaczków opowieści, to kreacja bohaterów, z Serbią na czele, którą polubiłam już w pierwszej części. To kobieta charakterna, bezkompromisowa. Choć boleśnie poszarpana przez życie, wciąż znajduje siłę, żeby walczyć o siebie. Na pierwszy rzut oka szorstka, mówiąca dosadnym, mięsistym językiem, w środku jednak wrażliwa i w gruncie rzeczy krucha. Na każdym kroku widać, że autor jest do niej bardzo przywiązany – a może nawet daje jej od siebie więcej, niż podejrzewamy?

„Bezwład” polecam tym, którzy nie lubią sztampowej fabuły i banalnych rozwiązań. To powieść pełna ciekawych historii, poruszających emocji i refleksji, które niesie życie. Prosta i zarazem skomplikowana. Bez wątpienia zapadająca w pamięć!

Ocena: 8/10

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Burda Książki.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *