Czerwień kości (tom 3 serii szetlandzkiej)

Ann Cleeves
Tłumaczenie: Sławomir Kędzierski
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Poleca: Kasia Sosnowicz

Trzeci tom wciągającego kwartetu szetlandzkiego właśnie wskoczył na półki księgarskie. Polscy miłośnicy tej serii „trochę” musieli na niego poczekać, ponieważ poprzedni wydawca po dwóch pierwszych częściach nie zdecydował się na kontynuację. Czy i tym razem Cleeves mnie oczarowała?

Na klimatycznych Szetlandach śmierć znowu zbiera żniwo. Tym razem ofiarą pada Mima Wilson – ekscentryczna babka policjanta Sandy’ego. Na początku wszystko wygląda na nieszczęśliwy wypadek, z upływem czasu jednak, gdy ginie kolejna osoba, pojawia się coraz więcej wątpliwości. Spróbuje je wyjaśnić detektyw Jimmy Perez, znany z determinacji i czujnego nosa. Czy ze śmiercią Mimy coś wspólnego mają wykopaliska archeologiczne prowadzone na terenie domostwa staruszki? Czy morderca ukrywa się wśród mieszkańców niewielkiej wyspy Whalsay? Jakie tajemnice kryją mroczne i bardzo pociągające Szetlandy?

Kto jest stałym bywalcem mojego bloga, ten doskonale wie, że serię szetlandzką Ann Cleeves pokochałam od pierwszego wejrzenia. Na każdą z części czekam z ogromną niecierpliwością, a gdy już trafi w moje ręce, rzucam wszystko, zasiadam w fotelu i nie wstaję, póki nie ujrzę ostatniej strony. Do tej pory pisarka była w doskonałej literackiej formie, a lektura jej powieści dostarczała mi niezapomnianych wrażeń. Tym razem jednak dla równowagi muszę też trochę pomarudzić, ponieważ Cleeves narozrabiała i mam ochotę solidnie wytargać ją za uszy. Mówiąc krótko, zrobiła mnie w balona, i to tak skutecznie, że do połowy powieści myślałam, że w mojej recenzji zachwytów raczej nie będzie.

To, za co najbardziej cenię serię szetlandzką, to wyjątkowy klimat wysp, który był mocno wyczuwalny w „Czerni kruka” (tu) oraz „Bieli nocy” (tu). W „Czerwieni…”, mam wrażenie, gdzieś się rozmył, choć potencjał był duży, bo na Szetlandach osiadła właśnie tajemnicza, gęsta mgła – i przez chwilę faktycznie można było dostrzec, jak wkrada się we wszystkie zakamarki. Nie martwicie się jednak aż tak bardzo, bo tradycyjnie znajdziecie w powieści sporo szetlandzkich smaczków i ciekawostek, poczujecie się też jak członkowie tej przyjaznej, choć jednocześnie hermetycznej społeczności. Gdybym nie znała ogromnego talentu autorki do tworzenia mrocznej, przeszywającej atmosfery, pewnie taki stan rzeczy w zupełności by mi wystarczył. A tak czuję niedosyt.

Bardzo typowe dla Cleeves jest niespieszne, sukcesywne prowadzenie śledztwa, które w poprzednich tomach uznałam za ogromną zaletę. W „Czerwieni…” jednak policyjne dochodzenie na początku powieści nazbyt się rozwleka, przez co czytelnik ma prawo czuć zniecierpliwienie. Dopiero mniej więcej w połowie wszystko się zmienia, akcja staje się bardziej dynamiczna i faktycznie można się porządnie wkręcić. Finał w dużym stopniu rekompensuje wszystkie początkowe niedociągnięcia, dlatego niech Wam absolutnie nie przyjdzie do głowy porzucanie lektury. Tym bardziej że morderca może okazać się sporym zaskoczeniem. O ile w dwóch poprzednich tomach udało mi się wytypować sprawcę, to tutaj nabrałam się jak dziecko. Lubię to!

Wszystkich, którzy kochają miłością szczerą detektywa Pereza, pewnie zasmuci nieco fakt, że w „Czerwieni kości” jest go troszkę mniej. Pierwsze skrzypce gra za to gapowaty i niedojrzały emocjonalnie policjant Sandy Wilson – wnuk zmarłej w tajemniczych okolicznościach Mimy. To postać w gruncie rzeczy ciekawa, w trakcie prowadzonego śledztwa wydaje się nawet, że z potencjałem, ale… nie jest Perezem 😉 Nic nie poradzę na to, że tak się przywiązałam do tego sympatycznego typa.

„Czerwień kości” to przyjemny kryminał, choć pierwsza połowa może trochę rozczarować wiernych czytelników Cleeves. Mam nadzieję, że to tylko mały wypadek przy pracy i rzecz jasna wybaczam go autorce – wszak z przyjaciółmi jest się na dobre i na złe (w tym przypadku, na szczęście, tylko na trochę gorsze 😉 ).

Ocena: 7,5/10

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona.

 

 

 

 

 

 

 

2 thoughts on “Czerwień kości (tom 3 serii szetlandzkiej)”

  1. Mimo tej powolnej akcji jednak cały czas jest pewnego rodzaju napięcie, człowiek dąży do tego, żeby wyjaśnić zagadkową zbrodnię i to jest takie fajne w tych książkach.
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *