Gdzie śpiewają raki

Delia Owens
Tłumaczenie: Bohdan Maliborski
Wydawnictwo: Świat Książki
Poleca Kasia Sosnowicz

Ta powieść przypomniała mi, że przyroda jest niczym najpiękniejsze dzieło sztuki – trzeba tylko wsłuchać się w jej rytm.

Karolina Północna, rok 1969. Gdy pod wieżą widokową zostają znalezione zwłoki miejscowego przystojniaka Chase’a Andrewsa, nikt nie ma wątpliwości, że w jego śmierć zamieszana jest Kya Clark, nazywana Dziewczyną z Bagien. Ta wychowująca się na mokradłach piękna i bardzo samotna dziewczyna będzie musiała udowodnić, że nie jest taka, za jaką wszyscy ją uważają. Walka z uprzedzeniami okaże się walką z prawdziwym żywiołem.

Są takie powieści, przy których całkowicie się wyłączam. Nie zwracam uwagi na głosy dochodzące z zewnątrz, nie obchodzi mnie pora dnia. Jestem tylko ja i zadrukowane kartki. „Gdzie śpiewają raki” to właśnie jedna z nich. Pisząc ją, Delia Owens – badaczka afrykańskiej fauny i flory – tchnęła w nią tyle magii, tyle sensualności i delikatności, że nie mogłam przestać się zachwycać. Czułam się, jakbym brała udział w wyprawie na nieskażone ludzką stopą tereny, gdzie wszystko odbywa się w niczym niezmąconym rytmie natury. I nawet fakt, że historia Kyi była dość schematyczna (piękna dzikuska jako wyrzutek społeczeństwa, ale i obiekt westchnień), nie odebrał mi przyjemności z lektury.

Niepowtarzalne piękno przyrody Owens zestawiła z pięknem ludzkiej duszy, ale i zderzyła z okrucieństwem tych, którzy nie potrafią wyjść poza stereotypy. Dlatego podczas tej urzekającej podróży literackiej doświadczyłam także zła w najczystszej postaci, porzucenia, zawiedzionej miłości i bolesnej wręcz samotności. Okazuje się bowiem, że mimo wszystko człowiek jest zwierzęciem stadnym. Szuka drugiej pary rąk, chce słyszeć w pobliżu czyjś oddech, tęskni za tym, by dla kogoś być ważnym. Nawet jeśli musi zapłacić za to najwyższą cenę.

„Gdzie śpiewają raki” to malownicze połączenie powieści obyczajowej i kryminału, napisane z ogromnym szacunkiem dla Matki Natury.

Za książkę serdecznie dziękuję Kasi z Bloga pod małym aniołem. To była fascynująca podróż!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *