GPS szczęścia, czyli jak wydostać się z Czarnej D.

Magdalena Witkiewicz, Marzena Grochowska
Ilustracje: Joanna Zagner-Kołat
Wydawnictwo: Od Deski do Deski
Poleca: Kasia Sosnowicz

W Czarnej D. nie goszczę zbyt często, ale gdy już tam zawitam, słońce zachodzi, ziemia się trzęsie, a ja skulona ze strachu i niemocy czekam na najgorsze. Na szczęście kilka miesięcy temu trzy niezwykle pogodne Kobietki stworzyły poradnik, który dla wszystkich bywalców tej mrocznej krainy będzie doskonałym drogowskazem.

„Czarna Dupa to miejsce, w którym każdy czuje się zdecydowanie fatalnie. (…) Jest zimno, głodno i niespotykanie źle. Wszystko działa tam w zupełnie inny sposób, niż tego oczekujesz. (…) W Czarnej Dupie jest zawsze ta sama pora roku – jesienny mokry, nieprzyjemny i wietrzny listopad. I wieje halny, ukochany wiatr przestępców i samobójców. (…) Wszyscy ludzie w Czarnej Dupie wstają lewą nogą, ścielą sobie źle, źle się wysypiają i zawsze płaczą nad rozlanym mlekiem. Nigdy nie patrzą sobie w oczy i nigdy nie podają sobie ręki.”

No, dobra, to teraz przyznawać się: kto z Was miał okazję zwiedzić tę „sympatyczną” miejscowość? A może są tu tacy, którzy zadomowili się w niej już na dobre? Tylko bez ściemniania, bardzo proszę! Bywanie w Czarnej Dupie to naprawdę żaden wstyd! Nie znam ani jednej osoby, która choć raz by się tam nie wybrała. Bo Czarna Dupa staje na drodze nawet największym optymistom, życie wszak to nie tylko wata cukrowa i kolorowe wstążki we włosach. Przychodzi po prostu taki dzień, że nagle z jakiegoś powodu (a czasem zupełnie bez powodu) wszystkiego się nam odechciewa, zaczynamy marudzić, smutasić, narzekać, a nasza motywacja i przy okazji dobry humor spadają do zera. Co wtedy począć? Jak się z tej Czarnej Dupy wykaraskać, żeby zachować twarz i nie poobijać sobie tyłka?

Okazuje się, że w zasięgu ręki każdego bywalca Czarnej Dupy jest „GPS szczęścia”. Wystarczy tylko wygodnie usiąść, rozluźnić wszystkie mięśnie i odpalić lekturę. Stworzyły go trzy mądre, przezabawne i niezwykle pomocne autorki: pisarka Magdalena Witkiewicz, coach Marzena Grochowska i Joanna Zagner-Kołat, która pomysły obu pań zilustrowała żwawą czarno-białą kreską. W poradniku nie znajdziecie nudnawego psychologicznego (przepraszam wszystkich psychologów!) ględzenia, ale kilkanaście trafnych, bardzo życiowych, podanych z humorem i lekkością rad, które pomogą Wam nabrać dystansu do osławionej Czarnej Dupy i małymi kroczkami ewakuują Was z tej ziejącej smutkiem krainy.

Jak dowiecie się już na samym początku, Czarna Dupa to nic innego jak stan umysłu. I tylko od Was zależy, czy chcecie ten stan szybciutko opuścić, czy jednak wolicie tkwić w nim na wieki. Bo – nie oszukujmy się – mimo wszystko są osoby, którym w Czarnej Dupie jest po prostu ciepło i wygodnie, choćby dlatego, że to doskonałe miejsce, żeby się nad sobą odrobinę poużalać i tak bardzo, bardzo sobie współczuć. Jeśli jednak zdecydujecie się na tę pierwszą opcję, „GPS szczęścia” z przyjemnością Was poprowadzi, wcale nie siląc się na nie wiadomo co, tylko podając właściwie na tacy wszystko, co do szczęścia jest Wam potrzebne. Przypomni o pewnych powszechnie znanych, choć często na co dzień zapominanych zasadach, pomoże Wam na nowo polubić siebie i świat dookoła – w skrócie: da Wam przysłowiowego kopa w tyłek. A zrobi to w trojaki sposób: po pierwsze, za pomocą zabawnych i bardzo życiowych bajek-niebajek z Wincentyną Zwyczajną-Takąjakty w roli głównej, po drugie, w kilku słowach od coacha, który przystępnym językiem wyjaśni, o co w tym wszystkim chodzi i co na to psychologia, po trzecie w końcu, poprzez przyjemne dla oka i świetnie wpisujące się w styl poradnika obrazki. Będzie śmiesznie, ale też refleksyjnie, a przede wszystkim rozsądnie, życiowo, na temat, bez naukowego zadęcia i z przykładami od samych autorek, które też w Czarnej Dupie bywają. Szybko przekonacie się, że czytanie „GPS-u” jest niczym rozmowa z przyjaciółką czy piwo z dobrym kumplem, kiedy każdą cząstką duszy czuje się nadawanie na tych samych falach. I choć poradnik  skierowany jest zdecydowanie do kobiet (świadczy o tym chociażby żeński rodzaj czasowników), myślę, że panowie z powodzeniem odnaleźliby się na jego zabawnych kartach. Tym bardziej że, mam wrażenie, coraz więcej mężczyzn zagląda za bramy Czarnej Dupy.

Poradnik łykniecie w jeden wieczór, bo czyta się go piorunem, ale zapewne nie raz jeszcze będziecie do niego wracać – zwłaszcza w chwilach zwątpienia. To, co po jego lekturze zostanie z Wami na zawsze, to myśl, że wszystko, co jest Wam potrzebne do szczęścia, macie już w sobie.

Ocena: 9/10

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *