Gra w życie

Leona Deakin
Tłumaczenie: Aga Zano
Wydawnictwo: Burda Książki
O powieści opowiada Kasia Sosnowicz

„Twój prezent to gra. Zagraj – jeśli się odważysz”. Nie byłabym sobą, gdybym nie podjęła tego wyzwania!

Cztery zupełnie różne osoby znikają bez śladu. Jak się okazuje, każda z nich dostała wcześniej wiadomość z zaproszeniem do tajemniczej gry. Zaniepokojone rodziny odchodzą od zmysłów, policja natomiast nie traktuje tych zdarzeń zbyt poważnie. Do akcji wkraczają psycholog Augusta Bloom i detektyw Marcus Jameson. Czy uda im się rozszyfrować zasady tej arcyniebezpiecznej rozgrywki?

„Gra w życie” to – jak by nie patrzeć – projekt wyjątkowy dla polskich czytelników. Jako pierwsi bowiem, jeszcze przed światową premierą (16 maja), mamy okazję poznać fabułę powieści. To niezwykle miłe, że wydawnictwo Burda Książki w ten sposób postanowiło wyróżnić polskich miłośników thrillerów. Czy to jednak wystarczy, by zachłysnąć się wymyśloną przez Deakin fabułą?

W sieci znajdziecie już kilka pochlebnych recenzji. Niestety, tym razem nie podzielę entuzjazmu, bo „Gra” nie zrobiła na mnie szczególnego wrażenia. Wszyscy piszą o tym, że pomysł był doskonały – faktycznie, autorce należą się ogromne brawa. Tajemnicze zaginięcia, manipulacja ludzkim umysłem, psychologiczne rozgrywki i gra, w której stawką jest życie. Dla mnie rewelacja! Spodziewałam się niepokojącej, mrocznej i bardzo wciągającej historii, która porządnie mną potrząśnie i zostanie w pamięci na długo. Nic takiego się jednak nie wydarzyło. Po intrygującym początku cała pierwsza połowa powieści dłużyła mi się niemiłosiernie. W drugiej było już lepiej (głównie dzięki dynamicznym zwrotom akcji), ale też raczej kapcie mi nie spadły, bo rozwiązania zagadki domyśliłam się zdecydowanie za szybko.

Czego zabrakło mi w tej historii? Nastroju tajemnicy, ekstremalnych przeżyć (i wcale nie mam, broń Boże, na myśli krwawych opisów) oraz bohaterów, których polubiłabym od pierwszej strony. W moim odczuciu Deakin pisze zbyt „sucho”, trochę jakby bez specjalnych emocji relacjonowała zdarzenie po zdarzeniu. Jest to poprawne, czyta się szybko, ale nie ma tu tzw. nerwu, który sprawia, że daną fabułę chce się chłonąć całym sobą. Wymyślone przez autorkę postacie nie są nijakie, ale dosyć hermetyczne – nieustająco miałam wrażenie, że funkcjonują w bańce, przez którą trudno się przebić czytelnikowi, a tym samym wyrobić sobie o nich konkretne zdanie. Być może Deakin jeszcze się „wyrobi” – w końcu to dopiero jej pierwszy thriller. Pomysły ma fajne, więc nie tracę nadziei.

Podsumowując, „Gra w życie” to powieść, która może ucieszyć thrillerowo-kryminalnych żółtodziobów, takich, co to na razie obwąchują temat i chcą na spokojnie przygotować się na mocniejsze wrażenia gdzie indziej. Jest spore ryzyko, że na starych wyjadaczach zrobi takie sobie wrażenie, pamiętajcie jednak, że jest to wyłącznie moja subiektywna opinia. Najlepiej spróbujcie sami!

Ocena: 5/10

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu Burda Książki.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *