Grzech (tom 1 z Erykiem Deryłą)

Max Czornyj
Wydawnictwo: FILIA Mroczna Strona
Poleca: Kasia Sosnowicz

Lublin, tuż przed świętami Bożego Narodzenia. Żona pisarza Roberta Wolskiego nie wraca do domu z joggingu. Początkowo mężczyzna łudzi się, że może po prostu uciekła z kochankiem… Do czasu, aż od tajemniczego XXXX dostaje list, a w nim wiadomość ułożoną z wyciętych i równo przyklejonych liter, sugerującą, że Marta Wolska została porwana. W poszukiwania włącza się charakterny komisarz Deryło i podlegli mu policjanci. Jak się okazuje, będą mieć ręce pełne roboty, bo wszystko wskazuje na to, że w Lublinie rozpoczął szaleńczą grę zafiksowany na punkcie religii seryjny morderca, który układa ciała swoich ofiar w makabryczne pozy. Mundurowi i zatrudniony specjalnie do sprawy zawodowy profiler zrobią wszystko, żeby przewidzieć kolejny krok psychopaty. Przez myśl im jednak nie przejdzie, że sprawy zajdą aż tak daleko. Czyżby nie wiedzieli, że „z natury przecież wszyscy jesteśmy źli…”?

Z przyjemnością obserwuję, jak wciąż powiększa się nam zacne grono rodzimych autorów kryminałów, które czyta się jednym tchem i z prawdziwymi wypiekami na twarzy. Mamy już m.in. świetną Katarzynę Puzyńską (Katarzyna Puzyńska), wybitnego moim zdaniem Wojciecha Chmielarza (Wojciech Chmielarz) i równie wybitną Annę Kańtoch (Anna Kańtoch) czy w końcu fenomenalnie debiutującą niedawno Martę Matyszczak (Marta Matyszczak). Teraz do tego grona dołącza Max Czornyj, i to z takimi fajerwerkami, że aż trudno uwierzyć, że to faktycznie debiut.

„Grzech” to kryminał z krwi i kości, na wysokim poziomie – zarówno jeśli chodzi o fabułę, jak i warstwę językową. Nie znajdziecie tu dłużyzn nabijających strony, nieskładnych wypowiedzi, rozmemłanych bohaterów czy wątków stworzonych sobie a muzom. Bardzo dynamiczne tempo, treściwe, porządnie zrobione dialogi i zaskakujące zwroty akcji zaprowadzą Was prosto do przemyślanego i dopracowanego finału. A po drodze nieraz zjeży się Wam włos na głowie – i to tak, że będziecie zmuszeni odłożyć książkę i pozaświecać w domu wszystkie światła. To, co charakteryzuje prozę Czornyja, to bardzo szczegółowe i makabryczne opisy zbrodni, które nawet mnie – osobę raczej odporną na wszelkie obrzydlistwa – potrafiły momentami znokautować. Bez nich jednak historia ta i klimat stworzony wokół niej wiele by straciły.
Jak przystało na rasowy kryminał, i tu pojawia się postać gburowatego i zadufanego w sobie komisarza, któremu mimo wszystko od początku ma się ochotę kibicować. Na razie niewiele o nim wiemy (i w tej materii zdecydowanie czuję niedosyt), ale jest szansa, że w kolejnych częściach poznamy go lepiej (drugi tom już na początku 2018 r.!). Coś czuję, że to, co zaprezentował nam Czornyj w swoim debiucie, to jeszcze nie jest wszystko, na co Go stać!
Biorę w ciemno każdą kolejną książkę tego Autora, tym bardziej że rekomenduje Go sama Katarzyna Puzyńska.

Ocena: 10/10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *