Las i ciemność (tom 8 serii Kryminał pod psem)

Marta Matyszczak
Ilustracja na okładce: Ilona Gostyńska-Rymkiewicz
Wydawnictwo Dolnośląskie
Poleca Kasia Sosnowicz

Powieść pod patronatem SieCzyta

To lektura w sam raz na tegoroczny urlop, który zapewne większość z nas z powodu zarazy spędzi w Polsce. Pełna zapachu Puszczy Augustowskiej, humoru sytuacyjnego, ale i… problemów, od których smutnawo się robi na duszy.

Prywatny detektyw Szymon Solański i jego kundelek Gucio zabierają Różę Kwiatkowską na wakacyjny wypad do Puszczy Augustowskiej, by złapać ją tam w małżeńskie sidła. Na miejscu jednak zastają… trupa, więc jak zwykle biorą śledztwo w swoje ręce (i łapy). W pogoni za mordercą będą im towarzyszyć wspomnienia z końcówki lat 90. ubiegłego wieku, gdy w Płaskiej spędzała wakacje Różyczka. Czy to możliwe, by zdarzenia z przeszłości właśnie dały o sobie znać?

Ósmą powieścią z serii „Kryminał pod psem” Marta Matyszczak idealnie wstrzeliła się w pandemiczne lato. Już sama okładka autorstwa Ilony Gostyńskiej-Rymkiewicz przywołuje miłe wspomnienia wakacji sprzed lat, gdy człowiekowi do szczęścia wystarczyła ciasna przyczepa, kilka konserw w plecaku i las pod nosem. Czy naprawdę co roku musimy ruszać w wypasioną podróż z darmowymi drinkami i basenem? A może trzeba spakować kilka najpotrzebniejszych rzeczy i pójść, gdzie oczy poniosą? Być może plusem obecnej pandemii będzie fakt, że zaczniemy doceniać polskie krajobrazy i przestaniemy wiecznie marudzić?

Jak zwykle u Matyszczak w „Lesie i ciemności” nie brakuje inteligentnego humoru, trafnych spostrzeżeń kundelka Gucia dotyczących ludziny, sytuacji rodem z filmów Barei i urzekających widoków (ach, ta Puszcza Augustowska – nabrałam ochoty, by tam pojechać!). Pisarka jednak pośród śmiechów-chichów i zdecydowanie dynamicznego śledztwa zwraca uwagę na jeden z ważniejszych i – zdaje się – ponadczasowych problemów, jakim jest brak akceptacji w grupie rówieśniczej. Z młodzieńczych wspomnień Róży Kwiatkowskiej wyłania się obraz wręcz przygnębiający, bo przypominający, że my ludzie – bez względu na czasy – mamy tendencję do wytykania palcami inności. I zupełnie nie ma znaczenia, czy chodzi o nadprogramowe kilogramy, inny kolor skóry czy orientację seksualną. Jeśli ktoś nie pasuje do szablonu w naszej głowie, łatwiej go ignorować, a co gorsza – używać sobie na nim, ile wlezie.

Te smutne, ale jakże istotne refleksje autorka uzupełnia niewątpliwym urokiem końcówki lat 90. Dzięki temu powieść staje się sentymentalną podróżą w nie tak znowu odległe czasy, gdy spora część nas zaczynała smakować dorosłego życia. Działo się wtedy niemało, a Matyszczak świetnie udało się oddać ówczesną atmosferę. Nie wspominając o wątkach kryminalnych (współczesnym i „retro”), które i tym razem poprowadziła tak sprytnie, że trudno było wcześniej się zorientować, kto, po co i dlaczego.

Idealny balans między komizmem a intrygą, o którym pisałam już niejednokrotnie w przypadku powieści chorzowskiej pisarki, i tym razem został utrzymany, dlatego „Las i ciemność” spodoba się zarówno osobom, które podczas lektury lubią porządnie ryknąć śmiechem, jak i czytelnikom, którzy uwielbiają kryminalnie powęszyć.

Marta Matyszczak wciąż pozostaje dla mnie niekwestionowaną Królową współczesnej polskiej komedii kryminalnej! Uwielbiam jej poczucie humoru, ciętą ripostę i doskonały zmysł obserwacji. Szanuję za miłość do zwierząt, przyrody oraz życzliwość dla każdego człowieka. Jeśli nie znacie jej powieści – czas najwyższy naprawić ten błąd.

Polecam z całego serducha! Benio też!

Za egzemplarz i piękną dedykację serdecznie dziękuję Autorce oraz Wydawnictwu Dolnośląskiemu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *