Łokieć jelenia – poezja

Żaneta Gorzka
Wydawca: Wydawnictwo
Poleca Kasia Sosnowicz

Ze współczesną poezją nie do końca jest mi po drodze. Lubię jednak od czasu do czasu pochylić się nad pozycją przyciągającą wzrok, a tomik „Łokieć jelenia” właśnie do takich należy.

Kobieta wiele ma imion i twarzy. Może być klasycznie piękna, dostojna, refleksyjna, czasem rozczochrana, marudna i trudna do zrozumienia. Te, które krzyczą najgłośniej, zwykle są wrażliwe i w głębi ducha łagodne, z kolei te siedzące cichutko nierzadko mają nadludzką siłę. Kobieta nieustannie walczy – ze sobą, ze światem, ze stereotypami. Cierpi i umiera ze szczęścia jednocześnie…

Moją uwagę zwróciła najpierw okładka – pociągnięta bardzo charakterną kreską. Z kobietą o tęczowych włosach, z pieprzykiem nad czerwienią warg, szpiczastym nosem i zadartym podbródkiem poczułam dziwną metafizyczną więź. Im głębiej wchodziłam w kolejne, równie ciekawe graficznie, strony i wersy debiutanckiego zbioru Żanety Gorzkiej, tym bardziej byłam przekonana, że to może być poezja o mnie i dla mnie.

W „Łokciu jelenia” słychać głos kobiety. Ma on różne natężenie, jest raczej szorstki, czasem wręcz złośliwy, ale między poszczególnymi wersami można wyczuć jego łagodność. Wyrzuca słowa na jednym wydechu, bywa, że ucina w połowie myśli. Obserwuje, pyta, punktuje, doświadcza. Choć niewątpliwie niejedno już słyszał i przeżył, jest głosem wciąż poszukującym.

Zapraszając do językowej zabawy, tworząc rozmaite, czasem wręcz dziwaczne, połączenia wyrazowe, Gorzka stawia przed czytelnikiem wyraźne drogowskazy, jednocześnie jednak liczy, że nie będzie on ślepo podążać wytyczoną ścieżką. To poezja nieoczywista i wielowymiarowa. Przyziemna i metafizyczna jednocześnie. Z każdym kolejnym czytaniem rzuca inne – raz jaskrawe, raz zacienione – światło.

To była interesująca literacka przygoda.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Autorce.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *