M jak morderca. Karol Kot – wampir z Krakowa

Przemysław Semczuk
Wydawnictwo: Świat Książki
Poleca Kasia Sosnowicz

Lektura tylko dla osób dorosłych!

Niewielu jest autorów, którzy z taką pasją, a jednocześnie wyczuciem jak Przemysław Semczuk potrafią pisać o seryjnych mordercach. Ta książka odbiera spokój ducha i zagnieżdża się w mózgu niczym przywra, ale jest tak dobra, że warto się na nią skusić.

Tym razem Semczuk wziął na warsztat historię Karola Kota, słusznie nazywanego „wampirem z Krakowa”, m.in. ze względu na obrzydliwe upodobanie do próbowania ludzkiej i zwierzęcej krwi. Ten niepozorny „…dwudziestolatek, absolwent krakowskiego Technikum Energetycznego przy Loretańskiej (…), zdyscyplinowany (…), z rodziny inteligenckiej (…), dobrze zapowiadający się zawodnik sekcji strzeleckiej” paraliżował strachem mieszkańców Krakowa w latach 60. ubiegłego wieku. Napadał kobiety i dźgał nożem, mordował dzieci, podpalał i „bawił się” truciznami. Gdy został ujęty, bezczelnie śmiał się w twarz wymiarowi sprawiedliwości, twierdząc, że nie robił niczego złego. Był wręcz dumny ze swoich „osiągnięć”, podniecało go zainteresowanie ze strony społeczeństwa i mediów. Jego historia to kolejny dowód na to, że zło może mieć niewyobrażalnie paskudną, plugawą twarz i być pozbawione wszelkich zahamowań.

„M jak morderca” to książka brutalna (niektóre rozdziały zostały nawet opatrzone ostrzeżeniem: „uwaga, treść drastyczna”), ale niestety prawdziwa – tym bardziej zasługuje na czytelniczą uwagę. Wielokrotnie podczas lektury czułam obrzydzenie, czasem tak ogromne, że przerywałam czytanie, żeby ochłonąć. Paradoksalnie jednak trudno się od tej opowieści oderwać. Cała w tym zasługa świetnego warsztatu Semczuka, który z reporterską rzetelnością, dbałością o szczegóły, a także surową, mroczną atmosferę odtworzył historię jednego z najbardziej krwiożerczych morderców w Polsce. Znajdziecie tu m.in. zeznania świadków i tych ofiar, którym udało się przeżyć, opinie biegłych, którzy długo debatowali nad tym, czy Kot był psychopatą, czy nie. Będziecie uczestnikami wizji lokalnych i procesu na bieżąco komentowanego przez największe gazety w kraju. Za sprawą bardzo sugestywnego języka tak jak mieszkańcy Krakowa poczujecie paraliżujący strach, frustrującą bezradność i nieodpartą ochotę, żeby Kota zlinczować bez sądu. A jeśli historia „wampira” była Wam już znana, będziecie mogli odkryć jej kolejne oblicze, poznać szczegóły, do których Semczukowi udało się dotrzeć dzięki dociekliwości, uporowi i doświadczeniu w rozkładaniu na czynniki pierwsze tego typu osobowości (przypominam o innych rewelacyjnych książkach tego autora: „Wampir z Zagłębia” o Zdzisławie Marchwickim i „Kryptonim Frankenstein” o Joachimie Knychale).

Poza samą historią Karola Kota równie ciekawa jest część poświęcona pracy Semczuka nad książką, docieraniu do różnych źródeł i świadków, którzy mogli powiedzieć więcej, niż do tej pory zostało powiedziane. Jest ona niezaprzeczalnym dowodem na to, że ten utalentowany dziennikarz i publicysta historyczny nie tylko wkłada mnóstwo wysiłku i determinacji w swoją pracę, lecz także oddaje jej serce.

Wstrząsająca, porażająca lektura, po której trudno z uśmiechem na twarzy wrócić do codzienności.

Ocena: 9/10

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *