Matka

S.E. Lynes
Tłumaczenie: Marek Król
Wydawnictwo: Vesper
Poleca Kasia Sosnowicz

Od pierwszych stron czułam, że to będzie historia dla mnie – i tym razem intuicja ani trochę mnie nie zawiodła. Choć akcja tej powieści snuje się niczym długie zimowe popołudnie, klimat stworzony przez Lynes i świetnie poprowadzona narracja zadziałały na mnie hipnotyzująco.

Christopher Harris żyje w tradycyjnej i wydawałoby się szczęśliwej rodzinie, podświadomie jednak czuje, że nie tu jest jego miejsce. Przypuszczenia chłopaka potwierdzają się, gdy pewnego dnia na strychu odnajduje aktówkę z sekretem dotyczącym jego matki. To tajemnicze znalezisko zaważy na całym jego dorosłym życiu, skłoni do walki o szczęście, ale i popchnie do czynów zasługujących na potępienie.

Z całą pewnością to nie jest lektura dla każdego. Myślę, że będzie z nią bardzo podobnie jak z „Trafnym wyborem” J.K. Rowling, który miał bardzo skrajne opinie, a tych pomiędzy niewiele (przynajmniej wśród osób, którym go polecałam). Zatem albo „Matkę” pokochasz na zabój od pierwszego wejrzenia i z każdą kolejną stroną z coraz większą przyjemnością będziesz się zanurzać w jej specyficznym, mocno niepokojącym klimacie, albo już po pierwszych rozdziałach stwierdzisz, że nie nadajecie na tych samych falach i będziesz się męczyć. Ja jestem tą historią absolutnie oczarowana – pokuszę się nawet o stwierdzenie, że to jedna z ciekawszych psychologicznie powieści przeczytanych przeze mnie w tym roku. Gatunkowo trudno ją wcisnąć w sztywne ramy: trochę tu niby-thrillera, naparsteczek wątku kryminalnego, sporo rozważań, domysłów, wewnętrznej szarpaniny głównego bohatera widzianych z perspektywy narratora, którym jest tajemnicza kobieta. Na początku wiemy o niej jedynie tyle, że przebywa gdzieś w szpitalu, po traumatycznych przeżyciach. Odkrywanie jej tożsamości jest równie emocjonujące, co poznawanie tragicznej historii Christophera.

„Matka” to przede wszystkim powieść o wielkiej samotności i jeszcze większej, wręcz rozpaczliwej potrzebie przynależności: do rodziny, konkretnego miejsca, grupy rówieśniczej. To świetnie poprowadzona, pełna napięcia i znaków zapytania opowieść o bezwarunkowej miłości, młodzieńczej przyjaźni, cichej rywalizacji, doganiających nas kłamstwach i marzeniach, które czasem tak mocno zagnieżdżają się w sercu i umyśle, że nic, nawet zdrowy rozsądek i rzeczywistość, nie jest stanie powstrzymać człowieka przed ich realizacją. To w końcu historia zagubionego w świecie młodego mężczyzny, który chciał być tylko (a może aż) kochany, rozumiany, podziwiany. Czy Christopher odnajdzie to, czego tak uparcie szuka? Czy cena, jaką będzie musiał zapłacić za szczęście, nie okaże się wygórowana?

Jeśli lubicie stopniowe, niespieszne, pełne wewnętrznego niepokoju i drgań wgryzanie się w fabułę, skuście się na tę powieść. Ma w sobie coś hipnotyzującego, trudnego do wyrażenia słowami. Poza tym spójrzcie na okładkę – idealnie oddaje klimat stworzony przez Lynes.

Ocena: 9,5/10

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu Vesper.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *