Moje przyjaciółki z Ravensbrück

Magda Knedler
Wydawnictwo: Mando
Poleca Kasia Sosnowicz

Magda Knedler znana jest z tego, że w subtelny i niezwykle prawdziwy sposób dotyka istoty człowieczeństwa. Tym razem w ręce czytelników oddała powieść, która fenomenalnie łączy tragiczną obozową przeszłość z pokiereszowaną współczesnością.

Ida to młoda, dobrze zapowiadająca się pisarka książek o tematyce historycznej. Gdy pewnego dnia ktoś zostawia na jej wycieraczce rękopis opowieści jednej z więźniarek niemieckiego obozu koncentracyjnego dla kobiet w Ravensbrück, czuje pod skórą, że te zapisane kartki na zawsze zmienią jej życie. I tak właśnie się dzieje. Im głębiej wchodzi w tragiczną historię połączonych przyjaźnią Marii, Bente, Sabiny i Helgi, tym bardziej chce wiedzieć, kto ją spisał, dlaczego właśnie jej podrzucił i na ile losy przyjaciółek są prawdziwe…

Czy można poczuć wyjątkową, wręcz nierozerwalną więź z osobami, o których niewiele się wie i które żyły w zupełnie innej rzeczywistości? Czy cudze cierpienie i wielkie zło wyrządzone przed laty faktycznie z ogromną siłą promieniują na tu i teraz? Czy prawda, nawet najgorsza, może wyzwolić, przynieść ulgę? Co zrobić, by nie stracić człowieczeństwa i iskry do życia w miejscu, gdzie „…radość na zawsze umarła i nikt już nie wie, czym kiedyś była”?

Te wszystkie pytania nieustannie towarzyszyły mi podczas lektury najnowszej powieści mojej ukochanej pisarki. Powieści, która – tak jak poprzednie historie pióra Magdy Knedler – zostawiła mnie na emocjonalnym pobojowisku, z głową wypełnioną po brzegi refleksjami i sercem pełnym miłości do wykreowanych przez nią bohaterek. Co ciekawe jednak, ta książka była też dla mnie pewnym zaskoczeniem. Zanim po nią sięgnęłam, byłam przekonana, że fabuła „Przyjaciółek” jest wyłącznie skupiona na wątku obozowym, tymczasem po lekturze stwierdzam, że był on jedynie pretekstem do snucia przez Knedler bardzo współczesnej, wielowymiarowej i uniwersalnej opowieści. Oczywiście pretekstem niezwykle ważnym, poruszającym, na wskroś emocjonalnym, choć – mówiąc słowami Idy – „…niekoniecznie chodziło o to, by się wzruszać. Raczej o to, by wiedzieć i próbować zrozumieć”, nie pozostawać obojętnym na prawdę, już na zawsze pamiętać o tym, co zdarzyło się ludziom takim jak my. Ida, niezwykle zdeterminowana pisarka, właśnie tę pamięć próbuje ocalić – mimo że kosztuje ją to bardzo wiele…

Przeszłość i teraźniejszość – przeplatają się u Knedler, pięknie uzupełniają, pokazując przy okazji, jak daleko sięga zło, jak mocno odbija się na pokoleniach, jak szerokie kręgi zatacza. Choć Idę i przyjaciółki z Ravensbrück na pierwszy rzut oka dzieli niemalże wszystko, tak naprawdę wiele mają ze sobą wspólnego. Łączy je choćby podobna wrażliwość, także na sztukę, która dla Idy (pod postacią literatury) jest prawdziwą pasją i sposobem na życie, zaś dla Marii, Sabiny i Bente dodatkowo była „…ucieczką od śmierci w życie, w jego najwyższą i najdoskonalszą formę”. Bo „ucieczka w sztukę (…) pozwala (…) ocalić najczulsze struny, dzięki którym doświadcza się emocji”. Emocji, na które przecież w nieludzkich obozowych warunkach szybko można się stać obojętnym. Przyjaciółkom jednak udało się je ocalić, co więcej – stworzyły między sobą wyjątkową więź, która niejako, za sprawą rękopisu, przeniosła się także na Idę. To zadziwiające, jak bardzo losy kobiet z niemieckiego obozu zaczęły wpływać na życie młodej pisarki. Poznanie prawdy, odszukanie bohaterek rękopisu, stało się niemal jej obsesją, ciężarem, który musiała codziennie dźwigać, który był z nią jak cień. Bo „jeśli się coś mocno przeżyło (nawet tak jak Ida – tylko na zapisanych tekstem kartkach), nie można tego wyrzucić”. Ta pamięć i determinacja w dążeniu do prawdy były niczym hołd, który bohaterka chciała oddać kobietom z Ravensbrück: ich uporowi, odwadze i szczerej przyjaźni ponad wszelkimi podziałami, która pozwoliła im przetrwać piekło na ziemi.

Z Magdą Knedler na WTK 2019

Oprócz wyjątkowej „nici” łączącej Idę z więźniarkami na uwagę zasługują także jej relacje z innymi bohaterami, m.in. niełatwa, pełna niedomówień i cichych pretensji relacja z siostrą. Knedler umiejętnie porusza się w obszarze psychologicznych zależności, podsuwając czytelnikowi kolejne nieoczywiste refleksje.

„Moje przyjaciółki z Ravensbrück” to powieść, której nie można tak po prostu odpuścić. Niezwykle mądra, napisana polszczyzną na wysokim poziomie, a co najważniejsze – pozwalająca czytelnikowi na wiele interpretacji. Jeśli do tej pory obóz dla kobiet w Ravensbrück nie był Wam znany, dzięki powieści poznacie go i zapragniecie dowiedzieć się jeszcze więcej. Bo o tym, co się tam wydarzyło, o jeziorze obok, które już na zawsze będzie symbolem rozdzierającego krzyku rozpaczy, nie sposób zapomnieć. Miłośnicy prozy Knedler odnajdą tu echa jej wcześniejszych powieści: trochę sztuki dzięki wyjątkowym umiejętnościom przyjaciółek (przypomniała mi się „Twarz Grety di Biase”), ważną i trudną relację między siostrami (czułam czasem „Tylko oddech”), tragiczne wojenne losy, ale i piękne, wzruszające opowieści o życiu więźniarek jeszcze sprzed obozu (momentami wyczuwałam klimat „Oceanu odrzuconych”). W powieści znajdziecie ponadto poruszające wiersze polskiej poetki Grażyny Chrostowskiej rozstrzelanej w Ravensbrück w kwietniu 1942 roku.

Kupujcie, czytajcie, zachwycajcie się. Fenomenalna powieść!

Ocena: Bardzo mocne 10/10

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *