Morderstwo w hotelu Kattowitz (Kryminał pod psem, tom 5) – recenzja przedpremierowa

Premiera: 30 stycznia 2019 r.

Marta Matyszczak
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Poleca: Kasia Sosnowicz

Marta Matyszczak od zawsze pisała wciągające i bardzo zabawne powieści, ale tym razem to już doprawdy przesadziła! Wszystkie mięśnie mnie bolą od śmiechu, gęba nieustająco SieCieszy, a fabułą jestem oczarowana. Wyśmienita robota!

W hotelu Kattowitz dochodzi do morderstwa. Ofiarą jest piosenkarka o wdzięcznym pseudonimie DJ Dzidzia, która w Katowicach miała zagrać koncert. Policja od razu typuje podejrzanego, co więcej – pakuje go do mamra. Sprawa jest jednak o wiele bardziej skomplikowana, niż by się mogło wydawać. I tu do akcji wkracza niezawodne trio prywatnych detektywów: Szymon Solański, kundelek Gucio i dziennikarka Róża Kwiatkowska. To oni właśnie podążą tropem mordercy i spróbują rozwikłać zagadkę śmierci rodzimej gwiazdki pop. Przy okazji jak zwykle wpadną w tarapaty, pośmieją się, pozłoszczą i staną oko w oko z poważnymi problemami – także osobistymi.

Po lekturze „Morderstwa w hotelu Kattowitz” stwierdzam nieodwołalnie, że czytanie Matyszczak jest po prostu niebezpieczne! Po pierwsze, nabawisz się śmiechowych zakwasów na całym ciele i trudno Ci będzie wrócić do normy i formy (bo jak Gucio walnie dowcipem, to rechoczesz całym sobą i nie sposób tego przerwać); po drugie, zostaniesz posądzony o „nie teges” pod sufitem (bo kto to widział wybuchać gromkim śmiechem w środkach komunikacji miejskiej!); po trzecie w końcu, po zamknięciu ostatniej strony ogarnie Cię taka złość, że będziesz miał ochotę wbić się w drugiego zębami – że już, że tak szybko, że znowu trzeba czekać na kolejny tom.

Nie będę ukrywać – Solańskiego, Różyczkę, a przede wszystkim Gucia kocham miłością szczerą, bezwarunkową, aż po grób. Każda kolejna część przygód tej zabawnej trójki utwierdza mnie w przekonaniu, że urocza „małpa w czerwonym” (jak zabawnie mówi o sobie Matyszczak) ma wielki literacki talent, nieskończone pokłady wyśmienitego humoru, a do tego jest tak pracowita i pełna zapału, że niedługo, niczym Adaś Małysz, przeskoczy wszystkich mistrzów świata.

Czego zatem możecie się spodziewać po piątym tomie „Kryminału pod psem”? Jak zwykle świetnego, dopracowanego języka, który emanuje dowcipem, a którym Matyszczak z lekkością bawi się na różne sposoby, zawstydzając tym samym innych autorów komedii kryminalnych. W „Morderstwie…”, tak jak i w „Tajemniczej śmierci Marianny Biel” (tu), mamy okazję liznąć języka śląskiego, który autorka umiejętnie wplotła w dynamiczną, wciągającą i pełną smaczków fabułę. Znajdziecie tu także plejadę zabawnych, charakternych i bez wątpienia dających się lubić bohaterów – na czele, rzecz jasna, z patyczakiem Solańskim, lekko pulchną Różyczką oraz przesympatycznym trójłapym Guciem, którego postać jest wyrazem wielkiej miłości Marty do zwierząt.

Kto jednak myśli, że „Morderstwo w hotelu Kattowitz” to tylko heheszki i dowcipasy, ten jest w wielkim błędzie. Autorka i tym razem porusza ważne społeczne problemy (m.in. hejt w Internecie, hazard) oraz funduje bohaterom prawdziwą huśtawkę emocjonalną, która ich doprowadza czasem na skraj przepaści, a nas do łez wzruszenia. I są oczywiście słynne Katowice, mieniące się u Matyszczak różnymi barwami. Nie miałam do tej pory okazji porządnie ich zwiedzić „na żywo”, ale dzięki autorce czuję się, jakbym właśnie stamtąd wróciła.

Mogłabym tak jeszcze długo, bo faktycznie – jak piszą inni recenzenci – najnowsza powieść z serii „Kryminał pod psem” jest doskonalsza od poprzednich. I w pełni zgadzam się z opinią red. Marii Olechy-Lisieckiej z „Dziennika Zachodniego”, że „w tym trudnym gatunku, jakim jest komedia kryminalna, Matyszczak jest obecnie w Polsce najlepsza”.

Przekonajcie się sami!

Ocena: Bardzo mocne 10/10

Za egzemplarz recenzencki i piękną dedykację serdecznie dziękuję Autorce oraz Wydawnictwu Dolnośląskiemu.

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *