Na tropie mordercy

Joakim Palmkvist
Tłumaczenie: Patrycja Włóczyk
Wydawnictwo: Burda Książki
Poleca: Kasia Sosnowicz

Tym zaginięciem kilka lat temu żyła cała Szwecja. Choć od początku przypuszczano, że doszło do morderstwa, brak ciała ofiary uniemożliwiał postawienie zarzutów. Aż do momentu, gdy do akcji wkroczyła Therese Tang – szefowa lokalnego oddziału Missing People.

Gdy szwedzki multimilioner Göran Lundblad pewnego dnia przepada bez wieści, wszyscy myślą, że zaszył się gdzieś daleko, by zaznać chwili spokoju. Jednak po kilku dniach zaniepokojona córka zgłasza jego zaginięcie i… rozpoczyna remont posiadłości ojca. Policja dwoi się i troi, by odnaleźć mężczyznę, jednak wciąż wpada na fałszywe tropy. Lundblad przez ponad dwa lata nie daje znaku życia, jego ciało również nie zostaje odnalezione. Podejrzani o morderstwo niby są, ale skoro nie ma zwłok i wyraźnych śladów zbrodni, nikomu nie można postawić zarzutów. W końcu do pomocy zostaje zaangażowana pozarządowa organizacja Missing People, która w sposób profesjonalny wspiera policję w poszukiwaniach zaginionych osób. To właśnie Therese Tang – szefowa lokalnego oddziału – ryzykując życie, podejmie się prywatnego śledztwa, które zaprowadzi mordercę prosto przed wymiar sprawiedliwości.

Uwielbiam reportaże kryminalne! Jeśli są dobrze, rzetelnie i wciągająco napisane, trudno mnie od nich oderwać. „Na tropie mordercy” zapowiadało się arcyciekawie. O zaginięciu szwedzkiego multimilionera wcześniej nie za wiele słyszałam, ale znaczący udział w poszukiwaniach organizacji Missing People sprawił, że do lektury zasiadłam z wypiekami na twarzy i ogromną nadzieją, że przepadnę na kilka wieczorów.

Przyznam szczerze, że początek nie powalił mnie na kolana i mniej więcej do połowy akcja strasznie mi się dłużyła. Palmkvist bardzo rzetelnie i szczegółowo podszedł do tematu, ale w niektórych momentach przedobrzył z detalami. Dotyczy to zwłaszcza biznesów i licznych powiązań Görana Lundblada, które mam wrażenie poznajemy od zarania dziejów, a o których koniec końców i tak szybko zapominamy. Oczywiście pokaźny majątek zaginionego w całej sprawie miał kolosalne znaczenie, ale mnogość informacji na ten temat (naprawdę nie wiem, czy koniecznych!) strasznie mnie przytłoczyła i mało brakowało, a rzuciłabym książkę w kąt. Całe szczęście jednak, że tego nie zrobiłam!

Od momentu, w którym do akcji wkracza Missing People z Therese Tang na czele, robi się bardzo ciekawie, tajemniczo i dynamicznie, a książkę czyta się jak rasowy kryminał. Śledztwo w końcu rusza z kopyta, w dużej mierze dzięki uporowi i logicznemu myśleniu Tang, które są naprawdę godne podziwu. Ta młoda kobieta, matka trójki dzieci, zachowuje się jak doświadczony śledczy. Wciąż obserwuje, czyta mowę ciała, analizuje, wymyśla pułapki. W swych działaniach jest bardzo wiarygodna, bez problemu zdobywa zaufanie innych i sprawia, że zaczynają przy niej czuć się bezpiecznie. Nic dziwnego, że morderca z taką łatwością wpada w jej sidła. Choć policja niby akceptuje jej działania, momentami jest bardzo sceptyczna, a wręcz opóźnia podjęcie niektórych kroków. Tang jednak nie rezygnuje, bo gdzie diabeł nie może…

To, co w książce Palmkvista jest na pewno interesujące (poza śledztwem oczywiście), to opisane przez niego relacje między poszczególnymi członkami rodziny Görana Lundblada. Mamy tu prawdziwe psychologiczne spojrzenie na miotające nimi uczucia, na motywy ich postępowania, zdominowane głównie przez desperację, chęć niezależności i wielką, choć nie do końca udaną miłość. Po raz kolejny sprawdza się przysłowie, że pieniądze szczęścia nie dają, a wręcz przeciwnie – mogą je odebrać. Boleśnie przekonał się o tym szwedzki multimilioner, który zgromadzony przez siebie majątek przypłacił życiem.

Sprawa Görana Lundblada po licznych perypetiach znalazła swoje zakończenie – winni zostali skazani i osadzeni w więzieniu, a Therese Tang stała się w Szwecji bohaterką. Opowieść Palmkvista to laurka na jej cześć, która zresztą tej wyjątkowej kobiecie się należała. Choć metody, jakimi posługiwała się w drodze do prawdy, były nieco kontrowersyjne, a nawet mogły rzucić na nią cień podejrzenia, efekt był piorunujący i przeszedł najśmielsze oczekiwania policji. Jak widać, pasja i upór w dążeniu do celu są czasem o wiele ważniejsze niż doświadczenie i policyjna odznaka.

Opowieść Palmkvista to bardzo prawdopodobna wersja wydarzeń, oczywiście przepuszczona przez jego dziennikarski filtr. Tworząc ją, opierał się na policyjnych aktach, wywiadach i innych dokumentach, a także na rozmowach z Therese Tang. Jeśli jesteście ciekawi, dlaczego Göran Lundblad padł ofiarą zbrodni, jak do niej doszło i kto za tym stał, to idealne źródło wiedzy o tej zagadkowej sprawie (tym bardziej że polskie media zdaje się wcale nie poświęciły jej swojej uwagi). To także ciekawe spojrzenie na organizację Missing People, która w ostatnich dniach brała udział w poszukiwaniach zaginionego w Szwecji 38-letniego Polaka. I niech Was nie zrazi mało ekscytująca pierwsza połowa – potem Palmkvist naprawdę daje radę.

Ocena: 8/10

PS Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Burda Książki.

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *