Ofiara (tom 2 z Erykiem Deryłą)

Max Czornyj
Wydawnictwo: Filia Mroczna Strona
Poleca: Kasia Sosnowicz

Max Czornyj lubi wzbudzać strach i po raz kolejny zrobił to w doskonałym stylu. Przed Wami krwawa uczta, której właśnie padłam ofiarą!

Lublin znowu nie może zmrużyć oka. Tuż przed Sylwestrem po raz kolejny zaczynają ginąć ludzie – tym razem nie tylko kobiety, lecz także mężczyźni. Do akcji wkracza niezastąpiony komisarz Eryk Deryło, który jeszcze do końca nie otrząsnął się po niedawnym spotkaniu z wyjątkowo brutalnym Cztery Iksem. Śledztwo nabiera coraz większych rumieńców, gdy okazuje się, że policjant został wplątany w bezwzględną i krwawą grę, w której stawką jest życie nie tylko obcych mu ludzi, lecz także jego najbliższych. Gdy zegar nieubłaganie tyka, nie ma czasu na nieprzemyślane ruchy. Ofiarą może być każdy…

Gdy w sieci pojawiła się zapowiedź kolejnego kryminału Maxa Czornyja, cały blogersko-czytelniczy świat wstrzymał oddech. Jak to zwykle przy drugiej powieści bywa, pojawiły się lekkie obawy, czy aby na pewno autor dał radę, czy przypadkiem nie dopadł go tajemniczy syndrom, który pogrzebał już niejedną szumnie zapowiadającą się literacką karierę. I ja, przyznam szczerze, nieco uległam tej panice i z drżeniem serca zabierałam się za „Ofiarę”. Już po pierwszych rozdziałach wiedziałam jednak, że i tym razem wszystko poszło dobrze, a na końcu odetchnęłam z prawdziwą ulgą. Okazało się bowiem, że Czornyj nie tylko stanął na wysokości zadania, lecz także zrobił to zdecydowanie lepiej niż przy debiutanckim „Grzechu” (Filia Mroczna Strona 2017; recenzję znajdziecie tu).

Tak jak poprzednio, i tym razem mamy do czynienia z wyjątkowo brutalnym mordercą, który w ciągu zaledwie kilku dni dokonuje tak makabrycznych czynów, że włos się jeży na głowie. Bardzo obrazowe, przerażające i krwawe opisy, które wychodzą spod pióra Czornyja, po raz kolejny udowadniają, że autor ma doskonałą i bardzo bujną wyobraźnię, nad którą jednak po mistrzowsku panuje. Dzięki temu mamy wrażenie, że to, o czym czytamy, dzieje się tuż za rogiem i jest całkiem prawdopodobne, a nie tylko z przesadą wydumane. Z każdą kolejną stroną ogrania nas autentyczny strach, a im bliżej finału, tym napięcie intensywniej rośnie. Co więcej, wcale nie opada wraz z ostatnimi zdaniami… Nie będę się więcej rozpisywać w tej kwestii, bo mogłabym za dużo Wam zdradzić, bądźcie jednak pewni, że po „Ofierze” Wasz apetyt na prozę Czornyja jeszcze bardziej się zaostrzy.

Głównym bohaterem w obu tomach jest komisarz Eryk Deryło. Po „Grzechu” niewiele o nim wiedzieliśmy (ja nawet w tej materii czułam spory niedosyt), w „Ofierze” mamy okazję poznać go lepiej. Wydarzenia, w które wikła go morderca grasujący w Lublinie, pokazują Deryłę z trochę innej perspektywy i nadają mu zdecydowanie bardziej ludzką twarz. To już nie tylko stanowczy i trochę gburowaty policjant, lecz także oddany mąż i ojciec, choć nie zawsze na pierwszy rzut oka to widać, bo wciąż pochłonięty jest pracą i trudno go od niej oderwać. Na pewno jest człowiekiem, na którym można polegać i który jest w stanie poświęcić wiele, by pomieszać szyki bezwzględnemu psychopacie. Gra, którą podejmuje z mordercą, to gra na śmierć i życie, jeszcze bardziej brutalna i przerażająca niż w debiutanckim „Grzechu”, bo tym razem Deryło prawie namacalnie czuje na plecach oddech śmierci, a wokół obecność tego, który pozostaje nieuchwytny. Nieco więcej dowiadujemy się także o innym policjancie, który po raz kolejny wspólnie z Deryłą bierze udział w śledztwie – aspirancie Brzeskim. Wątek dotyczący jego życia prywatnego ciekawie się rozwija i być może w kolejnej części prawdziwie nas zaskoczy.

To, co sprawia, że powieści Czornyja dobrze i szybko się czyta, to przede wszystkim wciągająca i bardzo dynamiczna akcja, a także forma, w jaką została ubrana. Krótkie, acz treściwe rozdziały, podobnie krótkie, a jednocześnie wiele mówiące zdania oraz zgrabnie rozpisane dialogi nadają opowieści wartki rytm i nie pozwalają się nudzić. Kartki właściwie same się przewracają i ani się człowiek obejrzy, a już ma za sobą ponad 400 stron. Całości dopełnia mroczna i intrygująca okładka, w pełni oddająca klimat powieści.

Jaki będzie kolejny kryminał Maxa Czornyja, dowiemy się już jesienią, bo w przygotowaniu jest trzeci tom perypetii Deryły zatytułowany „Pokuta”. Spodziewam się prawdziwych fajerwerków, bo widać, że autor z każdą powieścią coraz bardziej się rozwija oraz dostarcza czytelnikom niemałych i wciąż zaskakujących emocji.

Ocena: 10/10

PS Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję wydawnictwu Filia Mroczna Strona.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *