Oszukana

Magda Stachula
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Poleca Kasia Sosnowicz

Pełna mroku, ściskającego gardło niepokoju i psychicznego zniewolenia. W najnowszej powieści Magdy Stachuli najbardziej przerażające jest to, że opisana przez nią historia – jak głosi hasło na okładce – faktycznie mogła przydarzyć się każdej/każdemu z nas. Czy mój początkowy zachwyt utrzymał się do końca lektury?

Bohaterką „Oszukanej” jest Lena – młodziutka pasjonatka fotografii, która z chłopakiem i uroczym psem zamieszkuje klimatyczną willę nad jeziorem. Jej życie jednak, wbrew pozorom, nie jest usłane różami. Bardzo szybko orientujemy się, że coś jest tu mocno nie tak. Czego boi się Lena i dlaczego ucieka? Kto ją skrzywdził? A może to ona ma coś na sumieniu?

Rok temu wiodłam spokojne, cudowne życie, ale nic nie zostało z tamtego świata. To zdanie mógłby wypowiedzieć właściwie każdy z nas. Czasem wystarczy chwila nieuwagi, by stracić wszystko i zwątpić w to, co do tej pory uznawaliśmy za pewnik. I o tym jest właśnie ostatnia powieść Magdy Stachuli, która – jak pokazują komentarze czytelników – wywołuje skrajne emocje i takie też zbiera oceny. Dla jednych to najlepsza książka w dorobku polskiej królowej domestic noir, dla drugich − schematyczna, nudnawa historia z działającą na nerwy główną bohaterką. Przyznam szczerze, że i mną ta opowieść szarpała na wszystkie możliwe strony.

Po początkowym totalnym zachwycie, który towarzyszył mi mniej więcej do połowy lektury, przyszło także znużenie i zniecierpliwienie, by jednak pod koniec znowu ustąpić miejsca pozytywnym odczuciom. Dlatego tym razem nie usłyszycie ode mnie jednoznacznie, czy to dobra, czy raczej niczym się niewyróżniająca powieść. Myślę, że na każdego, w zależności od wrażliwości, aktualnej sytuacji życiowej, nastroju czy doświadczeń, ma szansę zadziałać inaczej. Gorąco zachęcam, żebyście tak bardzo nie przywiązywali się do opinii innych, tylko sami czytelniczo doświadczyli tej historii i wyrobili sobie o niej własne, pozbawione uprzedzeń zdanie.

Z Magdą Stachulą na WTK 2019

Na pewno „Oszukana” ma w sobie mnóstwo niepokoju, wewnętrznego brudu i mroku, które momentami tak mocno ciążą na klatce piersiowej, że nie można oddychać. Z pewnością to historia intrygująca, ze stopniowo odkrywanymi tajemnicami, ciekawymi rozwiązaniami fabularnymi i typowym dla Stachuli torem narracji z perspektywy kilku bohaterów. Opowieść ta jednak, przy wszystkich niewątpliwych thrillerowych zaletach, może też w pewnym momencie znużyć, a główna bohaterka zacząć porządnie wnerwiać. Lena to kobieta w trudnej sytuacji życiowej, wypełniona lękiem, podejrzliwie patrząca na wszystko, co dzieje się wokół niej. Jest rozedrgana do granic możliwości, wciąż nasłuchuje, panicznie zrywa się do ucieczki, by za chwilę jednak wrócić. Nic więc dziwnego, że na niektórych – jak trafnie napisał jeden z czytelników – działa jak płachta na byka. Nie przeczę, i mnie momentami doprowadzała do szewskiej pasji, tyle że wydaje mi się, że ona z założenia właśnie taka miała być, że jest kreacją od początku do końca dobrze przemyślaną. Bo czyż nie jest prawdą, że osoby, które skrywają tajemnicę, wciąż czegoś się boją i z tego powodu zachowują się irracjonalnie, dla postronnych mogą być denerwujące? Dla mnie Magda Stachula to wciąż polska królowa domestic noir, mimo że „Oszukana” trochę mniej mi się podobała. I cieszę się, że jej proza spotyka się z różnym, czasem bardzo skrajnym odbiorem – dzięki temu przynajmniej jest o czym dyskutować.

Historia Leny to opowieść o kłamstwie i ludziach, którzy w tym kłamstwie żyją. Oszukiwana jest nie tylko główna bohaterka, ale koniec końców wszyscy, którzy biorą udział w tym przedstawieniu. Być może i sama Lena oszukuje na potęgę. A może tak nam się tylko wydaje?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *