Porzuć swój strach (tom 2 z Markiem Benerem)

Robert Małecki
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Poleca: Kasia Sosnowicz

Marek Bener – toruński dziennikarz z zadatkami na detektywa – wreszcie pracuje na swoim. Razem ze znajomymi prowadzi własną gazetę i zawodowo wiedzie mu się całkiem nieźle. Choć jego życie prywatne nadal jest chaotyczne i naznaczone zniknięciem ciężarnej żony Agaty, jakoś sobie radzi i powoli przyzwyczaja do pustki wokół siebie. Gdy zgłasza się do niego z prośbą o pomoc biznesmen, któremu zaginęła córka, bez wahania przyjmuje zlecenie, mając nadzieję, że szybko się z nim upora. Nie wie jednak, że to dopiero początek zawiłej intrygi, która zaprowadzi go do świata szemranych interesów, hazardu i przemocy. Intrygi, która może go złamać, bo jest szansa, że odkryje przed nim bolesną prawdę o zaginięciu żony. Czy Bener jest na nią gotowy?

„Porzuć swój strach” to druga część kryminalnych przygód dziennikarza Marka Benera. Po bardzo udanym debiucie („Najgorsze dopiero nadejdzie”, Czwarta Strona 2016) Małecki stanął przed nie lada wyzwaniem, by oczarować czytelnika jeszcze raz. Jeśli ktoś z Was nadal ma wątpliwości, czy Autorowi to się udało, niech porzuci swój strach i bez obaw sięgnie po tę emocjonującą lekturę. W drugiej części Małecki nie tylko trzyma poziom i po raz kolejny wciąga nas w interesującą historię, lecz przede wszystkim robi to w trochę innym stylu, dzięki czemu nie mamy wrażenia déjà vu i popadania w schemat – a te potrafią czasem zepsuć całą przyjemność czytania.

To, co najbardziej przyciągało w pierwszej części toruńskiego cyklu, to ogromne napięcie, które Autor zaserwował nam za sprawą słów graviora manent, czyli najgorsze dopiero nadejdzie. Niemal do ostatniej strony wisiały one nad głową czytelnika niczym groźba i samospełniająca się przepowiednia. W „Strachu” napięcie jest już nieco mniejsze, dostajemy za to sieć utkaną z rozmaitych postaci i wątków, które w pewnym momencie zaczynają się logicznie uzupełniać. Mam wrażenie, że nie ma tu ani jednej przypadkowej sceny czy dialogu, „…wszystko się ze sobą łączy (…) wystarczy tylko ustalić wzajemne powiązania, żeby zobaczyć jasny obraz”. I to odkrywanie powiązań sprawia podczas lektury największą przyjemność!

Bardzo cieszy fakt, że w tej części Małecki tak bardzo rozwinął wątek Agaty – zaginionej żony Benera – że stał się on właściwie jednym z głównych w powieści. I wielki szacun za to, że zrobił to w taki sposób, że z jednej strony już nam się zaczęło w głowie rozjaśniać, o co w tym wszystkim może chodzić, z drugiej zaś wciąż czujemy ogromny niedosyt. Brakujące elementy tej skomplikowanej układanki są na tyle intrygujące, że z niecierpliwością czekam na trzecią część przygód Benera, która podobno już w kwietniu.

Ale, ale, ale! Na „Strach” składa się nie tylko doskonale poprowadzony wątek kryminalny. Ta powieść to także świetne studium psychologiczne człowieka. Bener wciąż opłakuje zaginioną żonę, ale jednocześnie powoli zaczyna się godzić z zaistniałą sytuacją. Widzimy, jak zmienia się jego myślenie, jak emocje powoli w nim gasną, co wcale nie znaczy, że rezygnuje z poszukiwań Agaty. Niektóre opisy jego przeżyć są tak realne, że dosłownie można poczuć ból, bezradność i złość, które towarzyszą rodzinom osób zaginionych. To jednak nie jedyny wątek „psychologiczny”. W drugiej części toruńskiego cyklu Małecki doskonale pokazuje również, jak nałóg (w tym przypadku hazard) potrafi zniszczyć życie – nie tylko osoby uzależnionej, lecz także jej najbliższych. To swego rodzaju ostrzeżenie dla każdego z nas, żebyśmy mieli się na baczności, bo niebezpieczne „hobby” może nas zrujnować i doprowadzić do najgorszego.

To, co niezmiennie pojawia się u Małeckiego, to ironiczne poczucie humoru głównego bohatera, bardzo męski język (w którym nie brakuje też wulgaryzmów, ale podanych w sposób bardzo strawny) oraz liczne odwołania do twórczości Dżemu (wciąż uwielbiam!). Ci, którzy w pierwszej części poczuli sympatię do Aldony Terleckiej – koleżanki po fachu Benera – w „Strachu” będą mieli okazję poznać ją lepiej. Znajdą tu także coś dla siebie wielbiciele innego autora kryminałów, których akcja również rozgrywa się w Toruniu. Uważne oko od razu wyłapie tę miłą niespodziankę 🙂

Bardzo wciągająca lektura, dla której warto zarwać noc!

Ocena: 10/10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *