Przypadki inżyniera ludzkich dusz. Entertainment ze starymi tematami życia, kobiet, losu, marzeń, klasy robotniczej, tajniaków, miłości i śmierci

Josef Škvorecký
Wydawnictwo: Dowody na Istnienie
Poleca: Beata Gwoździńska

To się pewnie nie wszystkim spodoba, a dla większości „prawdziwych” Polaków historia ta wyda się wręcz szokująca, a może i bluźniercza. Bo oto okazało się, że Polska w czasach II wojny światowej, jak również w latach późniejszych, komunistycznych, nie była jedynym państwem okrutnie przez los doświadczanym. Jakże tak? Przecież my to wybrańcy, Chrystus wśród narodów po wsze czasy! A jednak były i inne, równie mocno cierpiące światy. A wśród nich – nasi sąsiedzi.
Czechosłowacja lat wojennych, powojennych i tych prawie współczesnych. Podkreślam „prawie”, bo w końcu lata 70. to już ubiegły wiek, hen za nami. Bohaterem jest Daniel (podobno alter ego autora), który o swojej historii opowiada nieliniowo, czyli tak, jak lubię najbardziej. Czasem jesteśmy z nim na emigracji w Kanadzie, dokąd uciekł z kraju i wraz z resztą imigrantów czechosłowackich usiłuje poskładać swoje życie na obczyźnie. Życie jest już wtedy inne, bo dojrzałe, ale też wcale nie spokojniejsze. Komu można zaufać, a kto na mnie doniesie? Przed kim można się otworzyć i opisać tęsknotę za krajem? Bo kto chce jeszcze wracać myślą do ojczyzny, gdzie za szczelnie zasuniętą, żelazną kurtyną ludzie znikają nagle w więzieniach? A może trzeba zapomnieć i wsiąknąć w tę nową ojczyznę, w której kolejne, młode i naiwne pokolenie nie ma pojęcia o zniewoleniu, o śmierci w obozach, o bombach, głodzie i gruźlicy? Kto wytrzyma tę hipokryzję codzienności? Innym razem Daniel zabiera nas na wojnę, ale przedstawioną z dystansem, czasem z humorem, prawie kuriozalnie. Praca, miłość, konspiracja – życie na krawędzi. A kiedy wojna się kończy, to mamy Rosjan-wybawicieli, nowe kłopoty i absurdy, ale w rytmie jazzu, przy dźwiękach saksofonu.

To wszystko zmieściło się na setkach stron i czasem bawiło, a czasem smuciło. Bywało też zbyt filozoficznie, ale przede wszystkim było prawdziwie i swojsko, bo przecież w tym samym czasie na naszych terenach rozgrywał się ten sam fatalny scenariusz. W dobrym momencie wpadła mi ta książka w ręce. Obserwując obecną błazenadę patriotyczną, mogę już się tylko śmiać z tego, jak strasznie wyjątkowi chcą się dziś czuć niektórzy na tle mapy świata…

Ocena: 8/10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *