Rdza

Jakub Małecki
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Poleca Kasia Sosnowicz

To, co dzieje się w tej prozie, trudne jest do uchwycenia, jednoznacznego zdefiniowania. Subtelność wymieszana z chropowatością. Dosadność, choć nie taka, która mogłaby uwierać. Uważność Małeckiego na świat i drugiego człowieka niezmiennie mnie zachwyca.

Rodzice siedmioletniego Szymona giną w wypadku samochodowym. Rozgoryczony i zagubiony chłopiec schronienie znajduje pod dachem babki, która również nosi w sobie rozmaite życiowe tragedie. Tych dwoje musi nauczyć się żyć razem, tak żeby nie stracić tego co najważniejsze.

Czytanie powieści Jakuba Małeckiego przypomina mi kosztowanie sushi w prawdziwej japońskiej restauracji. Już po pierwszych zdaniach wiadomo, że ma się do czynienia z czymś wyjątkowym i prawdziwym. W trakcie lektury wybucha feeria barw, jaśniejszych i ciemniejszych odcieni, rozmaitych smaków, które dopieszczają czytelnicze podniebienie. Brnie się w to coraz zachłanniej, z nienasyconym apetytem. Trzeba jednak uważać! Zbyt częste serwowanie sobie takich rarytasów może zwyczajnie się sprzykrzyć. Dlatego pomiędzy historiami wymyślonymi przez tego zdolnego polskiego pisarza robię sobie naprawdę długie przerwy – „Dygot” czytałam prawie trzy lata temu! Dzięki tej przerwie jednak jeszcze bardziej doceniam sposób, w jaki Małecki operuje słowem, oraz emocje, którymi nasyca fabułę.

„Rdza” to powieść po męsku szorstka, ale jednocześnie delikatna, ponieważ dotyka materii bardzo czułej na wszelkie życiowe próby. Znajdziecie tu miłość w rozmaitym kolorycie, przyjaźń przeradzającą się w coś niezrozumiałego, dojmującą tęsknotę za wolnością ducha i sprzeciw wobec parszywego przeznaczenia. 

Małecki swoją opowieść snuje gdzieś pomiędzy przeszłością i teraźniejszością. Mocno splata losy bohaterów, wojnę miesza z początkiem XXI wieku, ale tak umiejętnie, że wychodzi z tego cudownie zazębiająca się opowieść o wsi i jej mieszkańcach rzuconych w koleiny losu i chłostanych, gdy tylko ośmielą się wznieść oczy ku słońcu. Niektórzy próbują się wyrwać – nie tylko zmienić miejsce zamieszkania, lecz także ukształtować się na nowo. Czy to jednak ma sens i szansę powodzenia, gdy wspomnienia i pretensje do życia tkwią w nas głęboko?

Bardzo dobrze było mi z „Rdzą”, choć zostawiła we mnie brudne ślady i posmak żelaza. Jeśli jakimś cudem jeszcze nie czytaliście tej powieści, postarajcie się to szybko nadrobić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *