Słone ścieżki

Raynor Winn
Tłumaczenie: Kamila Slawinski
Wydawnictwo: Marginesy
Poleca Kasia Sosnowicz

Życie to ciągła wędrówka − czasem w promieniach słońca, po ciepłym, delikatnym piasku, częściej w strugach ulewy, po słonych od wody, raniących stopy kamieniach. Nie wolno nam się zatrzymać.

Dryfowaliśmy na tratwie rozpaczy, otoczeni mgłą, nie mając pojęcia, kiedy dobijemy do brzegu − i czy w ogóle czeka nas jakiś brzeg.

Dwoje bezdomnych pięćdziesięciolatków i tysiąc czternaście kilometrów pieszo Szlakiem Południowo-Zachodniego Wybrzeża. Brzmi jak niedorzeczność, a jednak Raynor Winn i jej nieuleczalnie chory na zwyrodnienie korowo-podstawne mąż zdecydowali się na to szaleństwo. Zamiast opłakiwać utracony dom i użalać się nad śmiertelną chorobą, ruszyli w wędrówkę. Z plecakami, niewielkim namiotem i kilkoma funtami w kieszeni. Biwakowali na dziko, czasem nie jedli wcale, ale wciąż szli przed siebie. Pomimo pęcherzy na stopach, oparzeń słonecznych, niewyobrażalnego bólu mięśni. Wszak nie mieli do czego wracać. Tak powstały „Słone ścieżki” − malownicza opowieść o walce z przeciwnościami losu i własnymi ograniczeniami.

Ktoś powie: nuda! Bo co może być ekscytującego w opisywaniu na ponad trzystu stronach codziennego, żmudnego pokonywania kolejnych kilometrów? Przyznaję, ta książka nie jest dla każdego. Jakkolwiek dziwnie to zabrzmi, trzeba do niej wewnętrznie „dojrzeć”. Być może znaleźć się − tak jak Raynor i Moth − na życiowym zakręcie, być może coś stracić nieodwołalnie, za czymś prawdziwie zatęsknić? Na pewno nabierze wówczas zupełnie innego znaczenia.

„Słone ścieżki” to poruszająca podróż w głąb człowieka, dotykająca wszystkich jego słabości, lęków, uśpionych pragnień. Opowieść zmieniająca strach przed nieznanym w poczucie nieograniczonej wolności, a fizyczne cierpienie − w jedność z naturą. To historia, która daje nadzieję, dodaje siły i odwagi. W nieskomplikowany sposób przekonuje, że nawet gdy jakiś element naszego poukładanego świata na zawsze się kończy, wraz z nim nie kończy się życie. Jest przecież tyle różnych możliwości…

Mądra, sentymentalna, momentami nawet hipnotyzująca opowieść. Ciekawa jestem, ilu z Was zechce rzucić wszystko i ruszyć po prostu przed siebie.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu Marginesy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *