Świat w płomieniach (tom 3 serii Owoc granatu)

Maria Paszyńska
Wydawnictwo: Książnica
Poleca Kasia Sosnowicz

Trzecią część serii „Owoc granatu” pochłonęłam z taką samą przyjemnością jak dwie poprzednie. To zapadająca w pamięć opowieść o ludzkich zmaganiach – słodka i gorzka zarazem.

„Gdy raz spróbujesz uciec przez samym sobą, zawsze już uciekasz.”

Iran, lata 60. XX wieku. Bliźniaczki Łukowskie wiodą stabilne i wydawałoby się szczęśliwe życie u boku swoich mężów. Halszka jest znaną farmaceutką, Stefania zaś całą swoją uwagę skupia na mężczyźnie, który od dawna jest miłością jej życia. Choć od wojny minęło sporo czasu, syberyjskie piekło wciąż pojawia się w ich snach. Przykre wspomnienia dodatkowo podsyca niestabilna sytuacja polityczna w Iranie. Na jaką próbę tym razem wystawi je los? Czy po wielu perypetiach odnajdą w końcu szczęście i ukojenie?

Jeśli czytaliście moje opinie o dwóch poprzednich częściach sagi o Kresowiakach pióra Marii Paszyńskiej („Dziewczęta wygnane” i „Kraina snów”), wiecie, jak bardzo zachwycałam się warsztatem literackim tej wybitnie uzdolnionej współczesnej pisarki. I nic się od tamtej pory nie zmieniło. Proza Paszyńskiej po raz kolejny zrobiła na mnie niesamowite wrażenie – obudziła to co uśpione i skłoniła do ważnych życiowych refleksji. Autorka serii „Owoc granatu” ma wyjątkowy dar nawiązywania emocjonalnej więzi z czytelnikiem i bezwzględnego angażowania go w wymyśloną przez siebie fabułę. Bolesne i pełne zawirowań losy bohaterów przeżywa się niczym osobistą tragedię, a każdą z postaci traktuje jak członka najbliższej rodziny. Więź ta jest tak silna, że po skończeniu lektury zaczyna się tęsknić – przede wszystkim za urzekającym, pełnym barw i orientalnych smaków Iranem, ale też za silną i kruchą zarazem Halszką oraz jej siostrą Stefanią, której po raz pierwszy od początku sagi było mi tak po ludzku żal.

Kto miał nadzieję, że w części trzeciej będzie nieco spokojniej, ten się mocno zdziwi. Autorka bowiem po raz kolejny postawiła siostry Łukowskie przed trudnymi wyborami i zmusiła do walki – o siebie, o marzenia, o tożsamość i miłość, która w tym tomie przyjmuje różne oblicza. Pojawią się postacie dobrze znane z poprzednich części, a wraz z nimi zarówno słodkie, jak i bardzo gorzkie chwile. Nie chcę Wam za wiele zdradzać, ale przygotujcie się na silne emocje i zaskakujące zwroty akcji. I pamiętajcie, że czasem to, o co tak usilnie zabiegamy, wcale nam szczęścia nie daje, a wręcz przeciwnie – może na zawsze złamać życie.

Od „Świata w płomieniach” trudno się oderwać głównie za sprawą porywającego, bardzo plastycznego języka, który jest już znakiem rozpoznawczym pisarki. To powieść momentami silnie ściskająca za gardło, ale nie ckliwa, nie banalna, nie byle jaka. Widać, że Paszyńska włożyła w nią ogrom pracy i serca, dzięki czemu historia bliźniaczek Łukowskich tak bardzo przemawia do naszej wyobraźni.

Z niecierpliwością będę wypatrywać kolejnego tomu (podobno już niebawem), a tymczasem gorąco zachęcam Was do lektury. Gwarantuję, że tę opowieść długo będziecie przeżywać.

Ocena: 10/10

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu Książnica.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *