Do trzech razy śmierć (tom 1 z Różą Krull)

Alek Rogoziński
Wydawnictwo: Filia Mroczna Strona
Poleca: Kasia Sosnowicz

O Alku Rogozińskim słyszałam wiele dobrego, niestety – z różnych powodów – lekturę jego powieści ciągle odkładałam na później. Teraz już wiem, że to był poważny błąd!

Róża Krull, „wiecznie eksperymentująca z fryzurą autorka powieści kryminalnych”, zostaje zaproszona do dworku w Kopielnikach na zjazd pisarek. Niezbyt ma ochotę jechać na to „śmiertelne nudziarstwo”, tym bardziej że chcą jej tam wręczyć nagrodę za całokształt – coś, co jej zdaniem należy się „stojącym nad grobem staruszkom z balkonikami”, a nie energicznym kobietom w kwiecie wieku. Usilnie namawiana przez swojego PR-owca postanawia jednak skusić się na wyjazd.

Już pierwszego dnia okazuje się, że w Kopielnikach nudno na pewno nie będzie. Swoją grę rozpoczyna bowiem tajemniczy morderca, który na miejscu zbrodni zostawia czarną różę. Na dodatek wszystko wskazuje na to, że swój modus operandi czerpie wprost z powieści Krull. Gdy w zastraszającym tempie giną kolejne pisarki, Róża postanawia wkroczyć do akcji i sama złapać hultaja. Z jakim skutkiem? Przekonajcie się sami!

Komedia kryminalna stała się ostatnio dosyć popularna i chętnie wykorzystywana. Niestety, z przykrością stwierdzam, że nie każdy z autorów piszących w tym gatunku ma talent do sypania żarcikami, a niektórzy wręcz – mówiąc delikatnie – robią to dosyć nieudolnie. Wiele razy było już tak, że nastawiałam się na rechotanie pępka, a tymczasem podczas lektury ledwo drgała mi facjata. Gdy przyjaciółka nieśmiało podsunęła mi „Do trzech razy śmierć”, nie miałam za dużych oczekiwań, a nawet chciałam tę powieść po prostu odbębnić. O, jakaż byłam głupia!

To, co wyprawia z czytelnikiem Alek Rogoziński, powinno być karalne! Nie dość, że nabawiłam się śmiechowych zakwasów na prawie każdej części ciała, to jeszcze zostałam posądzona przez rodzinę o niezrównoważenie psychiczne (bo ileż można śmiać się w głos samemu do siebie!). U Rogozińskiego humor aż kipi, wylewa się z każdego dialogu i choćby niewinnego opisu. On nawet gdy pisze na poważnie, to robi to tak, że człowiek od razu ma banana na twarzy. Ale skrzący się dowcip i cięte riposty to oczywiście nie jedyne zalety „Do trzech razy śmierć”. Znajdziecie tu ciekawą intrygę z mroczną tajemnicą w tle i z wcale nie tak łatwym do przewidzenia finałem, a także charakternych, bardzo wyrazistych, choć nieco przerysowanych bohaterów – przy czym każdy z nich na dobrą sprawę nadaje się na podejrzanego, co jeszcze bardziej podkręca kryminalny klimat. Moje serce bez dwóch zdań skradła Róża Krull – niewiasta trochę roztrzepana i bujająca w obłokach, jednocześnie jednak bystra, dowcipna i niedająca wyprowadzić się w pole. Jak dla mnie, idealny materiał na przyjaciółkę! No i Mariella Miszalek – „autorka ckliwych romansideł, sprawiająca od czasu do czasu wrażenie lekko poszkodowanej na umyśle” – postać, obok której także nie można przejść obojętnie. Choć Autor oświadcza (oczywiście z przymrużeniem oka), że przedstawione przez niego postaci są całkowicie fikcyjne, siłą rzeczy w niektórych z nich (a zwłaszcza w tej ostatniej 😉 ) doszukujemy się znajomych twarzy.

Za co jeszcze można polubić Alka Rogozińskiego? Na pewno za lekkie pióro, idealnie skrojone dialogi, wartką akcję i… nutkę kobiecości puszczającą do nas oko. Odnoszę wrażenie, że Autor nie tylko dokładnie prześwietlił płeć piękną, lecz przede wszystkim doskonale ją rozumie – co, jak wiadomo, łatwe dla mężczyzn nie jest 😉 Co więcej, wiedzę tę potrafi świetnie wykorzystać – choćby po to, by dowcipnie i z ironią opisać niektóre kobiece przywary.

Jeśli szukacie recepty na chandrę, sięgnijcie po Rogozińskiego! Czytania będzie na kilka wieczorów, bo już niebawem (14 marca) ukaże się tom trzeci perypetii niezawodnej Róży.

Ocena: 10/10

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *