Zapłacz dla mnie

Piotr Borlik
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Poleca Kasia Sosnowicz

Jeden z moich ulubionych pisarzy po raz kolejny udowodnił, że nie boi się zbaczać z obranej ścieżki i eksperymentować. Najnowsza powieść Piotra Borlika jest inna niż dotychczasowe, ale równie wciągająca.

Na sopockiej plaży zostają znalezione zwłoki zamordowanej nastolatki. Oskarżenie pada na jej szkolnego kolegę Patryka Wrońskiego. Czy faktycznie chłopak byłby zdolny do tak okrutnego czynu?

Tymczasem z więzienia wychodzi warunkowo Jakub Ramon – były policjant skazany za zastrzelenie na służbie swojego zawodowego partnera. Jego sprawą zaczyna interesować się młoda dziennikarka Asia Jaworska, która jest w stanie poświęcić wiele, by odkryć prawdę. Dziewczyna jednak nie zdaje sobie sprawy, z jak niebezpiecznymi ludźmi zadziera.

Od grozy do gangsterki. Jak widać, Piotr Borlik nie lubi przywiązywać się do jednej konkretnej konstrukcji literackiej – i chwała mu za to! Dzięki temu każda kolejna opowiedziana przez niego historia jest niczym powiew świeżości, pokazuje też gdańskiego pisarza z zupełnie innej strony.

Tym razem Borlik udowodnił, że czuje się wyśmienicie również w fabule z pogranicza sensacji, z mafijnymi przekrętami, polityką i więziennym życiem w tle. „Zapłacz dla mnie” to opowieść niezwykle dynamiczna i absorbująca. W porównaniu z trylogią o Agacie Stec czy choćby debiutanckim „Teatrem lalek”, mniej tu psychologicznej manipulacji i artystycznej otoczki zbrodni, uważne oko jednak dopatrzy się w jednej z postaci (nie zdradzę w której) wyraźnej sympatii autora do poprzedniego bohatera, czyli psychoterapeuty i wielkiego miłośnika win Artura Kamińskiego.

Główną postacią w „Zapłacz…” jest były policjant z kryminalną przeszłością Jakub Ramon. Choć od początku wiedziałam, za co został skazany i w jakim towarzystwie obraca się po wyjściu na wolność, paradoksalnie czułam do niego sympatię, co więcej – kibicowałam mu do samego końca. To niesamowite, że gdańskiemu pisarzowi po raz kolejny udało się stworzyć postać w gruncie rzeczy negatywną, którą jednak można polubić, wczuć się w jej sytuację, a momentami nawet jej współczuć.

Świat przedstawiony przez Borlika nie jest tylko czarno-biały, jednoznacznie dobry ani zły. Za każdym haniebnym czynem kryje się przecież konkretna argumentacja, często trauma czy krzywda, która nie daje o sobie zapomnieć, która kształtuje charakter, sprawia, że człowiek staje się gruboskórny, wreszcie popycha w coraz mroczniejsze zakamarki rzeczywistości. Bywa, że pod maską bezwzględności i siły fizycznej kryją się czułość, potrzeba bliskości i niepohamowana chęć ochrony najbliższych.

Jakub Ramon bez wątpienia ma swoją tajemnicę – i to właściwie nie jedną. Borlik odkrywa kolejne karty w emocjonujący sposób, przyciągając uwagę i intrygując. Zakończenie zaskoczy nawet tych, którzy na kryminałach i thrillerach zęby zjedli. Jest wymowne i nie pozostawia czytelnika bez refleksji. Czy będzie ciąg dalszy? Z jednej strony chciałabym, z drugiej trochę się boję, bo ostatnie zdania idealnie zamykają tę ciekawą historię.

„Zapłacz dla mnie” to kolejne literackie dziecko Borlika, które na pewno nie przejdzie bez echa. Cieszę się, że mam okazję śledzić karierę gdańskiego pisarza niemalże od początku, ponieważ z nim nigdy nie jest nudno – to jeden z autorów, którzy nieustająco się rozwijają i nie boją się ryzykować.

Czytajcie Borlika!

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Autorowi i wydawnictwu Prószyński i S-ka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *