Zimny strach (tom 2 serii grenlandzkiej) – recenzja przedpremierowa

Premiera: 19 września 2018 r.

Mads Peder Nordbo
Tłumaczenie: Justyna Haber-Biały, Agata Lubowicka
Wydawnictwo: Burda Książki
Poleca: Kasia Sosnowicz

To już kolejna powieść z ciekawym klimatem, która wpadła ostatnio w moje ręce. Tym razem zabieram Was na skutą lodem Grenlandię, gdzie nikt tak naprawdę nie może czuć się bezpiecznie.

Gdy dziennikarz Matthew Cave dostaje wiadomość o zaginięciu swojej przyrodniej siostry, nie spodziewa się nawet, z jak bolesną prawdą będzie musiał się zmierzyć. Wszystko bowiem wskazuje na to, że zniknięcie dziewczyny ma związek z owianą tajemnicą przeszłością ich ojca. Tom, jako młody żołnierz, uczestniczył w tajnym eksperymencie w amerykańskiej bazie w Thule, który zakończył się tragicznie i zmusił mężczyznę do życia w ukryciu, z dala od rodziny. W poszukiwania nastolatki równie mocno co Matthew angażuje się jego najbliższa przyjaciółka Tupaarnaq – młoda Grenlandka o buntowniczej naturze, która odsiedziała w więzieniu wyrok za zabójstwo ojca. Czy ten oryginalny, mogący na siebie liczyć duet wygra nierówną walkę z czasem? Co tak naprawdę wydarzyło się przed laty i jakie miało skutki? Mroczna i mroźna Grenlandia nie nastraja optymistycznie. Tu wszystko może się zdarzyć!

„Zimny strach” to druga odsłona serii grenlandzkiej duńskiego pisarza Madsa Pedera Nordbo. Trochę żałuję, że przed lekturą nie nadrobiłam jednak zaległości i nie sięgnęłam po tom pierwszy, czyli „Dziewczynę bez skóry”. Gdybym to zrobiła, z pewnością niektóre wątki byłyby dla mnie bardziej oczywiste, nie miałabym na początku wrażenia chaosu i zdecydowanie szybciej dałabym się porwać tej oryginalnej i wciągającej powieści. Moja wina!

To, co przede wszystkim zasługuje tu na uwagę, to mroczny, owiany tajemnicą, mocno działający na wyobraźnię grenlandzki klimat, a także tło społeczne i polityczne. Autor zna je doskonale, ponieważ właśnie na Grenlandii zdecydował się zamieszkać, co więcej – pracuje w urzędzie miejskim, ma zatem dostęp do najbardziej aktualnych informacji dotyczących sytuacji tej mroźnej krainy. A życie tam – pomimo robiących wrażenie krajobrazów – do najprzyjemniejszych nie należy, co niestety widać w statystykach dotyczących samobójstw. Jak podają niektóre źródła, aż co piąty Grenlandczyk próbował targnąć się na swoje życie. Na wyspie nierzadko dochodzi także do aktów przemocy: gwałtów, molestowania dziewczynek, do czego zresztą wyraźnie nawiązuje autor. Smutne to i przerażające! I te uczucia właśnie bardzo mocno towarzyszą lekturze. Wszechobecny grenlandzki chłód i mrok były czasem tak intensywne i przygnębiające, że powieść musiałam odkładać, żeby nabrać dystansu.

Mroźny i depresyjny klimat wyspy podkręcają wymyślone przez Nordbo główne kryminalno-thrillerowe wątki: tajemnicze zaginięcie młodej dziewczyny w opuszczonej grenlandzkiej osadzie Foeringehavn oraz tragiczny w skutkach eksperyment na żołnierzach w Thule, który był częścią szeroko zakrojonej akcji armii amerykańskiej. Oba wątki są równie ciekawe i sprawnie poprowadzone, choć moim zdaniem w drugim autor serwuje zdecydowanie większą dawkę adrenaliny i niepokoju. Dobitnie pokazuje ponadto, jak bardzo niebezpieczne może być igranie z naturą – nawet w imię ważnych politycznych celów. Bo zawsze jest ryzyko, że w najmniej oczekiwanym momencie wszystko wymknie się spod kontroli.

Tym niełatwym sprawom musi stawić czoła para przyjaciół: dziennikarz Matthew Cave i młoda Grenlandka Tupaarnaq. Pewnie nie odkryję Ameryki, jeśli napiszę, że duet ten bardzo mocno przywodzi na myśli Mikaela Blomkvista i Lisbeth Salander z trylogii Stiega Larrsona. Jak się domyślam, było to widać już w pierwszej części cyklu. Tupaarnaq, podobnie jak Salander, jest niezależna, zadziorna, pyskata, ma trudną i bolesną przeszłość. Nie boi się ryzyka, a w imię przyjaźni jest w stanie poświęcić wiele. Jej oryginalny charakter podkreślają pokrywające całe ciało tatuaże, a także miłość do strzelby. To ona – mam wrażenie – częściej nosi w tym duecie spodnie i to kreacja jej postaci chyba najbardziej przypadła mi do gustu.  Jeśli chodzi o Matthew, intrygująca jest zwłaszcza jego przeszłość – osobista tragedia związana ze śmiercią ciężarnej żony oraz skomplikowane, owiane tajemnicą relacje z ojcem, których ze strony na stronę jesteśmy coraz bardziej ciekawi. Zakończenie jest zaskakujące i daje nadzieję na równie obiecujący ciąg dalszy – z przyjemnością będę wypatrywać kolejnego tomu.

Jeśli lubicie powieści z przeszywającym klimatem i bardzo wiarygodnie nakreślonym tłem społecznym, „Zimny strach” będzie dobrym wyborem. Emocji i mrożącego krew w żyłach chłodu na pewno nie zabraknie!

Ocena: 7,5/10

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Burda Książki.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *