Zmowa

Dario Correnti
Wydawnictwo: Burda Książki
Poleca: Kasia Sosnowicz

To jeden z ciekawszych kryminałów, jakie ostatnio miałam okazję przeczytać. Wszystko za sprawą wampira z Bergamo – autentycznego seryjnego mordercy, który w drugiej połowie XIX wieku mroził krew w żyłach mieszkańców włoskiej prowincji.

W urokliwym włoskim Bergamo ktoś w brutalny sposób morduje kobiety. Ich ciała są tak zmasakrowane, że nawet starzy policyjni wyjadacze nie są w stanie znieść ich widoku. Na mieszkańców pada blady strach, tym większy, gdy okazuje się, że funkcjonariusze błądzą jak we mgle, a psychopata wciąż pozostaje nieuchwytny. Rozwikłania zagadki podejmuje się na własną rękę doświadczony dziennikarz Marco Besana. W śledztwie dzielnie dotrzymuje mu kroku nieco niezdarna i roztrzepana stażystka, obdarzona jednak wyjątkową umiejętnością kojarzenia faktów. To ona właśnie wpada na trop, który prowadzi aż do XIX wieku. Czy ten z pozoru niepasujący do siebie duet ma jakąkolwiek szansę zdemaskować mordercę?

Zanim „Zmowa” pojawiła się we włoskich księgarniach, już była prawdziwą międzynarodową sensacją – i to do tego stopnia, że obecnie tłumaczona jest aż w piętnastu krajach! Także w Polsce, jeszcze przed premierą, spotkała się ze sporym zainteresowaniem, głównie z powodu bardzo mocnej, intrygującej okładki. Poza obiecującą fabułą bez wątpienia ogromną ciekawość wzbudza samo nazwisko autora. Jak się okazuje bowiem, Correnti to pseudonim, pod którym ukrywa się dwóch (albo dwoje) tajemniczych pisarzy, o których na razie wydawcy zgodnie milczą. Choć tego typu duetom i zabiegom marketingowym nie do końca ufam, tym razem czułam, że to historia, która pochłonie mnie od pierwszej strony. Na szczęście intuicja i tym razem mnie nie zawiodła.

To, co od początku przyciągało mnie do „Zmowy”, to zapowiadany wątek dziewiętnastowiecznego seryjnego mordercy znanego jako Vampire Bergamo. Vincenzo Verzeni – bo tak brzmi jego imię i nazwisko – został we Włoszech skazany za wyjątkowo brutalne zabójstwa i umieszczony w szpitalu psychiatrycznym. Zabijał wyłącznie dla satysfakcji – „podniecał się, dusząc kobiety (…), a jeszcze większą przyjemność sprawiało mu picie ich krwi”. Ciała jego ofiar odnajdywano w makabrycznym stanie, pozbawione wnętrzności, ze śladami ugryzień. Na miejscu zbrodni zawsze pozostawiał skradzione uduszonym kobietom szpilki do włosów, które wbijał w ich ciało, tworząc rozmaite wzory.

Bliźniaczo podobny (z pewnymi wyjątkami) modus operandi przyjmuje tajemniczy morderca ze „Zmowy” i od samego początku powieści traktowany jest jak wierny naśladowca wampira z Bergamo. Za pomocą kilku retrospekcji wplecionych w główną akcję Correnti przenosi nas do XIX wieku i pozwala obserwować działania, proces sądowy, a także dalsze losy Verzeniego. Dzięki temu nie tylko poznajemy historię słynnego wampira, lecz także stopniowo zaczynamy rozumieć motywy kierujące psychopatą, który morduje w „Zmowie” i który niczym legendarny poprzednik wzbudza paniczny strach i obrzydzenie wśród mieszkańców Bergamo. Oczywiście, mimo różnorakich wskazówek, wytypować faktycznego mordercę wcale nie jest tak łatwo. Correnti bawi się z nami, ciągle plącze tropy, prowadzi tam, gdzie nie zawsze znajduje się rozwiązanie. Z wypiekami na twarzy trwamy zatem w niepewności i wciąż snujemy domysły. Klimat dodatkowo podkręca narracja w czasie teraźniejszym, która czyni nas naocznymi świadkami rozgrywających się wydarzeń – zarówno tych współczesnych, jak i z 1870 roku.

Śledztwo dotyczące tajemniczego psychopaty w większości poznajemy z perspektywy dwojga głównych bohaterów. To dziennikarz Marco Besana i stażystka Ilaria Piatti ruszają w pogoń za seryjnym mordercą, o kilka solidnych kroków wyprzedzając policję. Ta ostatnia zresztą jest w swoich działaniach dosyć nieudolna, tak jakby na złapaniu prawdziwego winnego funkcjonariuszom wcale nie zależało. Sytuacji nie ułatwia panująca w Bergamo od lat zmowa milczenia. Strona po stronie Correnti udowadnia, że to nie mundur i kwalifikacje decydują o sukcesie, a zmysł obserwacji, umiejętność łączenia faktów, przebiegłość, a często także podejmowane ryzyko. Wszystkie te zalety niewątpliwie posiadają Besana i Piatti, którzy – mimo sporej różnicy wieku – potrafią ze sobą współpracować jak prawdziwi partnerzy, choć trzeba uczciwie przyznać, że początki tej znajomości nie były łatwe. Będącego tuż przed emeryturą Besanę ujmuje w stażystce ogromny zapał do pracy i młodzieńczy optymizm, Piatti z kolei docenia doświadczenie i mądrość życiową dziennikarza. Oboje są po trudnych przejściach, a stażystka nawet skrywa pewną mroczną tajemnicę. Correnti ujawnia ją stopniowo, wywołując w czytelniku – mimo sympatii do Ilarii – ogromny niepokój, co czyni powieść jeszcze bardziej interesującą.

„Zmowa” to kawał wciągającego, mięsistego kryminału z wartką i pełną napięcia akcją oraz satysfakcjonującym zakończeniem. Liczne odniesienia do historii kryminologii, a także przewijający się w tle włoscy seryjni mordercy (nie tylko Verzeni) sprawiają, że jest ona zarówno czystą rozrywką, jak i źródłem ciekawych informacji – choć jednocześnie pewne fragmenty wymagają od czytelnika wyjątkowego skupienia. To powieść, która na pewno zapada w pamięć. I tylko przed jednym muszę Was uczciwie przestrzec: absolutnie nie czytajcie jej, jeśli akurat jesteście przed obiadem. Główni bohaterowie namiętnie włóczą się po włoskich knajpach i zajadają takie rarytasy, że człowiek zaczyna się ślinić 😉

Ocena: 10/10

PS Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję wydawnictwu Burda Książki.

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *