Cień Debory (tom 2) – recenzja przedpremierowa

Magdalena Mosiężna
Wydawnictwo JanKa

Premiera 29 maja

Powieść pod patronatem SieCzyta

Drugi tom sagi historyczno-obyczajowej pióra Magdaleny Mosiężnej, tak jak część pierwsza, pełen jest traumatycznych wydarzeń i nieoczekiwanych wyborów. A jednak, mimo ciężaru emocjonalnego, otulił mnie i wyciszył w tym trudnym pandemicznym czasie.

Gdy rok temu obejmowałam patronat nad debiutancką powieścią Magdaleny Mosiężnej („Maryla i Debora”), intuicja podpowiadała mi, że to autorka o ogromnym potencjale, która jeszcze nieraz mile mnie zaskoczy. Tym większa była moja radość, gdy okazało się, że kolejna spisana przez nią historia jest jeszcze lepsza od poprzedniej – fabularnie bardziej przejrzysta, językowo zaś zdecydowanie sprawniej i dynamiczniej napisana. To naprawdę wielka przyjemność obserwować, jak niedawna debiutantka rozwija skrzydła, daje się ponieść wyobraźni i czasom, o których opowiada.

W „Cieniu Debory” śledzimy powojenne losy rodziny Nikolskich – przede wszystkim Maryli, która po tragicznych wojennych przeżyciach i wewnętrznej przemianie, podobnie jak powstająca z gruzów Warszawa, próbuje poskładać swoje życie. Analogia między mierzącą się z rzeczywistością Marylą a zniszczoną stolicą jest widoczna gołym okiem. Obie muszą odnaleźć w sobie siłę, by trwać dalej, by nadać sens temu, co zostało sponiewierane. Dostrzec piękno tam, gdzie jeszcze go nie widać. Ocalić pamięć o tej, która na zawsze wszystko zmieniła – kruchej, lecz zdeterminowanej Deborze.

To właśnie duch znanej z pierwszej części Żydówki unosi się nad głowami Maryli i jej znajomego z czasów wojny Aleksandra Gregorowicza. Raz jest niegasnącą iskrą napędzającą do działania, innym razem przybiera postać wyrzutów sumienia, które trawią niczym gorączka. Staje się nowym celem, ale jednocześnie przeszkodą w całkowitym powrocie do normalności. Z jednej strony łączy Marylę i Aleksandra niewidzialną nicią porozumienia, z drugiej zaś oddala od siebie coraz bardziej. Czy będą potrafili żyć z przeszłością, która wciąż o sobie przypomina?

Najnowszą powieść Mosiężnej można odczytywać jako historię o życiu po życiu, bo przecież jej bohaterowie rodzą się właściwie na nowo. Praktycznie każda postać, której autorka pozwoliła mówić w tym tomie, musi zweryfikować swój dotychczasowy system wartości i zdecydować, czy chce być mu nadal bezwzględnie wierna, czy jest jednak w stanie dostosować się do komunistycznej rzeczywistości. Obie decyzje są niezwykle trudne i niebezpieczne. Wybór pierwszego rozwiązania może wiązać się z szykanami, aresztowaniem i torturami, którym byli poddawani przeciwnicy systemu, wybór drugiego z kolei – z wyrzeczeniem się własnej tożsamości, rodzinnych korzeni, a co za tym idzie, ukochanych osób. „Cień Debory” zatem można także odczytywać jako powieść o lojalności – nie tylko wobec zranionej przez wojnę ojczyzny, lecz także wobec samego siebie.

Mosiężna nie szczędzi w tym tomie trudnych emocji, ale jednocześnie nie pozwala swoim bohaterom popadać w histerię. Prowadzi ich przez fabułę rozważnie, czasem romantycznie, bez wątpienia z odwagą i wysoko podniesionym czołem. 

To również powieść o miłości w różnych jej odmianach – macierzyńskiej, ojcowskiej, między rodzeństwem, przyjacielskiej, małżeńskiej, ale też tej namiętnej, która może prowadzić do zguby niczym nadużywana przez jedną z bohaterek morfina.

Cieszę się ogromnie, że i tym razem zaufałam Magdalenie Mosiężnej. Spokojnie możecie jej zaufać i Wy!

Za bardzo miłą współpracę przy tej powieści serdecznie dziękuję wydawnictwu JanKa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *