Małgorzata Garkowska
Czyta Jakub Kamieński
Wydawnictwo Dobre Strony 2025
Lubicie sagi obyczajowo-historyczne? Ja mam do nich wielką słabość, więc gdy tylko na horyzoncie pojawia się coś nowego, koniecznie muszę to sprawdzić.
Pierwszy tom „Sagi bieszczadzkiej” Małgorzaty Garkowskiej wrzuciłam na słuchawki z trzech powodów: po pierwsze, bardzo cenię autorkę za wrażliwość i umiejętność dostrzegania niuansów w relacjach międzyludzkich; po drugie, potrzebowałam zapełnić pustkę po zakończonej już „Sadze kaszubskiej” innej pisarki; po trzecie wreszcie, kibicuję wydawnictwu, które zaopiekowało się „Cieniami na połoninach” i wypuściło je w świat.
Opowieść snuta przez Garkowską to historia miłości, która na drodze do spełnienia musi pokonać niejedną naprawdę trudną przeszkodę. Podczas lektury zaprzyjaźniamy się z bohaterami, kibicujemy im, jesteśmy ciekawi, gdzie rzuci ich los. Garkowska pisze na tyle dynamicznie i przekonująco, że choć podobnych historii zapewne przeczytaliśmy wiele i jesteśmy w stanie mniej więcej przewidzieć, co się może wydarzyć, nie odczuwamy znużenia czy irytacji – przynajmniej mnie one nie towarzyszyły podczas słuchania audiobooka. To powieść, która spodoba się wielbicielom zarówno romansów, jak i obyczajówek.
Jeśli miałabym wskazać jakiś mankament „Cieni na połoninach”, to byłaby to dość skąpa w moim odczuciu obecność regionu, który pojawia się w tytule sagi. Chciałabym bardzo, aby Bieszczady stały się równoprawnym bohaterem tego cyklu, bym mogła dogłębnie poczuć ich smak i zapach, zobaczyć odmalowane literackim pędzlem zapierające dech w piersi połoniny, poznać zwyczaje mieszkańców. Tu mi tego zabrakło, ale liczę, że zmieni się to w kolejnych tomach, na które na pewno się skuszę.
Obiecujący początek sagi!
*Audiobooka wysłuchałam na platformie Storytel w ramach wykupionego abonamentu
