Cisza w Pogrance

Marcin Pilis
Wydawnictwo Lira 2021

Po przeczytaniu tej powieści długo można krzyczeć z rozpaczy, głośno pytać, jak to możliwe, że żyjący obok siebie ludzie brutalnie stanęli przeciwko sobie. Myślę jednak, że cisza wyrazi o wiele więcej. Jak ta, która zapadła w Pogrance latem 1943 roku.

Głos śmierci przesycał Pogrankę. Każdy umierał w samotności.

W „Ciszy w Pogrance” Marcin Pilis sięgnął po temat rzezi wołyńskiej – niezwykle trudny i bolesny. Temat, na którym literacko można się wyłożyć, jeśli nie znajdziemy dobrego środka wyrazu czy przeszarżujemy z historyczną interpretacją. Na szczęście Pilis stworzył opowieść nad wyraz prawdziwą, sprawiedliwie oddającą głos ofiarom, ale przede wszystkim zmuszającą do refleksji nad skłonnością człowieka do czynienia zła bez względu na narodowość i relacje międzyludzkie.

To opowieść o dwóch położonych obok siebie wsiach – Pogrance i Połapie – które są niczym siostry. Podobne do siebie, bo w obu mieszają się języki: polski i ukraiński, wyznania, tradycje. Spoglądają na siebie uważnie, strzegą nawzajem, choć w oczach jednej z nich już widać sprzeciw. Jak to się stało, że pragnąc wolności, tak bardzo dała się ponieść okrucieństwu? 

To również historia młodzieńczej miłości dwóch innych sióstr, Leny i Marysi (pół Polek, pół Ukrainek), które pokochały tego samego chłopaka – Ukraińca Dmytra, szkolnego kolegę, kompana zabaw, banderowca. Czułego, a jednocześnie tak bardzo przesiąkniętego narodową chęcią zemsty, że skłonnego do okrutnych czynów. Pilis doskonale uchwycił proces przemiany młodego człowieka (a także pozostałych mieszkańców Połapy), narastający w nim bunt, ogromne pragnienie, by zasilić szeregi UPA, a potem iść z nienawiścią na sąsiadów. Sprawiedliwie jednak nie pozbawił go różnorakich wątpliwości i ludzkich odruchów. Wszak człowiek nie jest z gruntu zły. Choć Ukrainiec stał się zgubą dla sióstr, znajomość z nim okazała dla nich jedyną nadzieją.

Ze względu na temat powieść ta rozjeżdża emocjonalnie niczym walec, tym bardziej że Pilis świetnie buduje klimat, stuprocentowo angażując czytelnika w losy bohaterów po obu stronach barykady. Nie sięga przy tym po ckliwe chwyty literackie, nie epatuje makabrą, nie filozofuje nadmiernie. Oddaje rzeczywistość taką, jaka była – rzetelnie, za pomocą wyszlifowanej polszczyzny, umiejętnie łącząc przeszłość z teraźniejszością.

To rozdzierająca opowieść o pragnieniu wolności i najwyższej cenie, jaką przyszło zapłacić naszym przodkom. Powieść o pamięci, którą czasem chcemy wyłączyć, by nie odczuwać na nowo bólu i upokorzenia. Zakończenie wstrząsające!

Jeśli miałabym polecić Wam jedną powieść o rzezi wołyńskiej, byłaby to właśnie „Cisza w Pogrance”.

Za literacką inspirację jestem wdzięczna Kindze z Przeczytane.Napisane.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *