Charlotte McConaghy
Tłumaczenie: Katarzyna Bażyńska-Chojnacka
Czytają: Marta Markowicz i Mateusz Drozda
Wydawnictwo Filia 2025
To kolejna powieść, która ma tak świetną promocję, że mam wrażenie, iż czytają i pokazują ją wszyscy. I choć uważam, że zachwyty nad nią są mocno przesadzone, nie jest aż tak kiepska, jak mi się wydawało na początku.
Gdy szczęśliwie dotarłam do połowy audiobooka „Dzikiego, mrocznego brzegu” Charlotte McConaghy, byłam przerażona – wyszło na to, że albo coś jest ze mną nie tak, skoro nie potrafię dostrzec fenomenu tej powieści, albo te wszystkie ochy i achy na jej temat są tylko efektem chwilowej mody (to aż niemożliwe, żeby ta historia podobała się absolutnie wszystkim, widziałam chyba tylko jedną negatywną opinię). Nie powiem, słuchało się przyjemnie (były ładne opisy przyrody i życia na odludziu), ale nie nazwałabym tej książki dziełem, zwłaszcza takim, o którym będę pamiętać długo po lekturze. Akcja pierwszej połowy była dość statyczna, a bohaterowie, choć sympatyczni, dla mnie za mało wyraziści. I niestety momentami panował tam chaos – i fabularny, i narracyjny. Wszystko ratowała interpretacja Marty Markowicz i Mateusza Drozdy (naprawdę stanęli na wysokości zadania) i jeden wątek, który był na tyle intrygujący, że chciałam wiedzieć, jak się skończy. Zacisnęłam więc zęby i słuchałam dalej.
Druga połowa okazała się zdecydowanie dynamiczniejsza i przyjemniejsza w odbiorze. Bohaterowie wzięli się w garść, przestali być rozmemłani i przewrażliwieni na swoim punkcie, a wspomniany wyżej wątek zaczął nabierać rumieńców. Co prawda zapaliła mi się czerwona lampka przy scenach miłosnych (przepraszam bardzo, ale brzmiały jak z taniego romansu), na szczęście było ich tak niewiele, że dałam radę to znieść. Zakończenie utwierdziło mnie w przekonaniu, że warto było się poświęcić i wysłuchać do ostatniej kropki.
W ostatecznym rozrachunku „Dziki, mroczny brzeg” nie wypada tak źle, choć nadal nie jest to książka, o której napisałabym, że jest książką roku. Na podziw zasługuje mocno wyczuwalna miłość autorki do przyrody, jej wrażliwość w opisywaniu codziennych trosk i relacji międzyludzkich. Tylko tyle. A może aż tyle?
*Audiobooka wysłuchałam na platformie Storytel w ramach wykupionego abonamentu
