Firefly Lane

Kristin Hannah
Tłumaczenie: Daria Kuczyńska-Szymala
Wydawnictwo: Świat Książki 2021

Najpierw obejrzałam serial, który mnie zachwycił, potem przeczytałam powieść. Czy żałuję? Absolutnie nie!

Z Kristin Hannah nie łączy mnie żadna więź. Do tej pory jej twórczość omijałam szerokim łukiem, najpewniej zniechęcona opiniami, że jest nierówna i ckliwa. Od czasu do czasu trafiałam jednak na recenzje pełne zachwytu, dlatego zaczęło mnie zastanawiać, co ta autorka ma w sobie, że wywołuje tak skrajne emocje. Gdy odkryłam, że to właśnie ona napisała „Firefly Lane”, na podstawie której powstał scenariusz mojego ukochanego serialu, wiedziałam, że nasze literackie spotkanie jest nieuniknione.

Nie wiem, na ile na mój odbiór powieści miały wpływ ekranizacja i ogromna sympatia do bohaterek, ale ta powieść naprawdę bardzo mi się spodobała. Choć ma momenty wielkiego wzruszenia (na końcowych scenach szlochałam na całego), moim zdaniem nie jest ani ckliwa, ani płytka. Co ciekawe, w kilku kwestiach znacząco różni się od serialu.

„Firefly Lane” to opowieść o wyjątkowej przyjaźni najpierw dwóch nastolatek z tej samej ulicy, a potem dojrzałych kobiet – Tully Hart i Kate Mularkey. Relacja to piękna, ale i trudna, a czasem wręcz toksyczna, co w powieści wybrzmiewa zdecydowanie mocniej niż w serialu. Co sprawia, że te dwie tak różne osobowości nie potrafią bez siebie żyć? Czy można kogoś kochać do granic możliwości, a jednocześnie tak bardzo go ranić?

Nie mam pojęcia, czego spodziewać się po innych powieściach Hannah, ale „Firefly Lane” to kawał dobrego obyczaju, z klimatycznie oddanymi latami siedemdziesiątymi ubiegłego wieku i mnóstwem muzycznych inspiracji. Opowieść o bliskości, czułości i wsparciu, ale też trudach macierzyństwa, pogoni za karierą i niespełnionych marzeniach.

*Książkę dostałam w prezencie od Bloga pod Małym Aniołem. Dzięki, Kasiunia!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *