Natasza Socha
Czyta Paulina Holtz
Wydawnictwo Zwierciadło 2025
Nigdy wcześniej nie sięgałam po powieści Nataszy Sochy, bo sądziłam, że to nie moja bajka. „Kamienica pszczół” jednak tak bardzo mnie kusiła, że postanowiłam spróbować. Jak się skończyła ta przygoda?
Wszystkie moje obawy na szczęście okazały się niesłuszne. Natasza Socha ma sprawne pióro, ogromną wrażliwość na drugiego człowieka i ciekawe pomysły na fabułę. Daleko jej do ckliwości – przynajmniej w tej powieści. Porusza tematy bardzo życiowe, bliskie przeciętnemu człowiekowi, nic więc dziwnego, że ma tak wielu wiernych czytelników.
„Kamienica pszczół” to opowieść o skrzywdzonych przez los kobietach, które poszukując ukojenia, trafiają pod dach zdecydowanej nieść im pomoc Alicji. To w jej kamienicy mają znaleźć spokój i motywację do zmian. Mają się wspierać i współdziałać niczym pszczoły w ulu. A co jeśli to tylko pułapka?
Powieść Sochy świetnie wstrzeliła się w ważny etap w moim życiu, w którym postanowiłam definitywnie skończyć z toksycznymi dla mnie relacjami. Być może dlatego właśnie tak bardzo przypadła mi ta książka do gustu. Znacie to uczucie, gdy ktoś pod przykrywką dobrej woli i troski coraz bardziej próbuje zawładnąć waszym życiem? A jeśli słyszy protest z waszej strony, wpędza was w poczucie winy? Coś podobnego dzieje się właśnie w „Kamienicy pszczół”, ale nie będę zdradzać szczegółów.
Czy coś może w tej powieści drażnić? Niektórzy czytelnicy zawracają uwagę na dość jednostronny sposób przedstawienia w niej mężczyzn – jako trutni, którzy nie dość, że w niczym nie pomogą, to jeszcze potrafią koncertowo zniszczyć życie. To przez nich właśnie bohaterki tracą pewność siebie, wpadają w tarapaty, a nawet stany depresyjne. To oni są przyczyną bólu i braku chęci do życia. Paradoksalnie jednak to za ich sprawą stworzone przez Sochę postaci na nowo odkrywają w sobie siłę.
Mnie ten motyw nie przeszkadzał. Potraktowałam go jako zaledwie wycinek rzeczywistości, być może przerysowanej na potrzeby powieści, ale też – przyznajmy szczerze – obecnej w wielu polskich (i nie tylko) domach. Poza tym Socha złych ról nie przypisała jedynie mężczyznom – wyraźnie pokazała, że także kobiety potrafią mieć sporo za uszami. Bo nie zawsze trzeba podnieść rękę, by stosować przemoc.
Jestem naprawdę pozytywnie zaskoczona „Kamienicą pszczół”. To bardzo przyzwoita obyczajówka, poruszająca ważny i zawsze aktualny temat trudnych relacji nie tylko damsko-męskich. W wersji audio czyta ją Paulina Holtz, czyli jeden z najlepszych żeńskich głosów w tej branży, co jest gwarancją przyjemnie i pożytecznie spędzonego czasu.
*Audiobooka wysłuchałam na platformie Storytel w ramach wykupionego abonamentu
