Caroline Lea
Tłumaczenie: Łukasz Małecki
Wydawnictwo Literackie
Bardzo żałuję, że ta powieść przeleżała na półce prawie rok. To jedna z tych historii, które łapią w sidła, a potem długo nie chcą wypuścić.
Życie to coś więcej niż przetrwanie.
Rok 1686. Po śmierci ojca, jedynego żywiciela rodziny, młodziutka Rósa musi ratować schorowaną matkę. Decyduje się na desperacki krok – podróż do osady Stykkishólmur i małżeństwo z mężczyzną o wyjątkowo mrocznej duszy. Pozostawiona sama sobie, obarczona obowiązkami żony i służącej, jest bliska obłędu, wszystko bowiem wskazuje na to, że jej mąż skrywa przerażającą tajemnicę.

W „Kobiecie ze szkła” zakochałam się od pierwszych zdań, podobnie jak w powieści „Las zna twoje imię” Alaitz Leceagi czy „Domu duchów” Isabel Allende (wszystkie trzy są w podobnym klimacie). Takie niepokojące, pełne trudnych relacji międzyludzkich historie mają w sobie wyjątkowy magnetyzm, zwłaszcza gdy są napisane poetyckim, niepozbawionym wrażliwości językiem.
Caroline Lea w magiczny sposób przeniosła mnie do siedemnastowiecznej Islandii – krainy o trzewiach wypełnionych ogniem, nieustannie omiatanej przez wiatr i lód. Sporo tu mrocznych sekretów, czających się cieni, urywanych oddechów. Jest niespełniona miłość, ale i paniczny lęk, przede wszystkim zaś doprowadzająca do szaleństwa samotność i rozpacz, którą wyraźnie czuć od pierwszych scen tej niesamowitej opowieści.
Relacja, jaka rodzi się między Rósą a jej mężem Jónem, jest bardzo szorstka, ale to tylko pierwsze wrażenie. Wraz z rozwojem fabuły w obojgu można dostrzec cechy, o które nikt by ich nie podejrzewał, to co w ich życiorysach wydawało się oczywiste, staje się jedynie marą. Zataczające coraz szersze kręgi mroczne tajemnice tworzą gęstą i lepką od strachu atmosferę, którą oddychają wszyscy mieszkańcy Stykkishólmur – bardzo chętni do brania spraw w swoje ręce. Kim naprawdę była Anna, poprzedniczka Rósy? Czy dobre małżeństwo faktycznie polega na umiejętności pogodzenia się z naturą własnego rozczarowania?
Jeśli nie mieliście jeszcze okazji sięgnąć po „Kobietę ze szkła”, zróbcie to jak najprędzej. Jestem nią zachwycona!
Za ten cudowny książkowy prezent dziękuję Kasi z Bloga pod Małym Aniołem.
