Korespondentka

Virginia Evans
Tłumaczenie: Katarzyna Bażyńska-Chojnacka
Wydawnictwo Filia 2026

Pomysł na ujęcie fabuły w listy pisane do różnych adresatów wydawał mi się na początku nazbyt chaotyczny. Gdy jednak złapałam właściwy rytm, czytanie powieści Virginii Evans stało się czystą przyjemnością.

Główna bohaterka „Korespondentki”, będąca na emeryturze Sybil, namiętnie pisze listy – do rodziny, przyjaciół, sąsiadów, przeróżnych instytucji, a nawet ukochanych pisarzy i pisarek. Nie wszystkie listy wysyła (to bardzo ważny i poruszający wątek), zdarza się też, że odpisuje zbyt późno, by mogły trafić do adresata. Listy są nieodłączną częścią jej życia, lekarstwem na samotność, pretekstem do wspomnień, sposobem wyrażania emocji i rozliczania się z przeszłością.

Powieść Virginii Evans tylko na początku robi wrażenie lekkiej i przyjemnej. Im głębiej zanurzamy się w korespondencję Sybil, tym więcej zauważamy rys, bolesnych pęknięć czy nawet wciąż sączących się ran. To opowieść pełna czułości, ale i bezbrzeżnego smutku, uważności i zagubienia jednocześnie, odważnych wyborów, ale i strachu przed życiem, które niebawem ma się diametralnie zmienić.

W „Korespondentce” Evans dotyka wielu ważnych życiowych problemów, jak choćby adopcja, śmierć bliskiej osoby, rozpad małżeństwa czy zmagania z symptomami zbliżającej się starości. Jednocześnie jest to powieść przynosząca oddech ulgi, poczucie spełnienia i nadzieję. Dla mnie stała się także ogromną inspiracją, jeśli chodzi o czytelnicze wybory. Bo musicie wiedzieć, że Sybil bardzo dużo obcuje z książkami, chętnie o nich pisze i wymienia się spostrzeżeniami nie tylko z wieloletnią przyjaciółką, lecz także z autorami. To prawdziwa skarbnica pozycji, o których w zalewie nowości często się zapomina.

„Korespondentka” ściska za gardło (zwłaszcza na ostatnich stu stronach), jest zwyczajna i niezwyczajna jednocześnie. Jak słusznie zauważyła jedna z moich obserwatorek, w tę historię trzeba się wczytać, dać jej szansę na samym początku – bo im dalej, tym zdecydowanie piękniej.

*Książkę dostałam w prezencie od Ani z Tylko skończę rozdział

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *