Niebożęta – recenzja przedpremierowa

Urszula Stokłosa
Wydawnictwo JanKa 2023

Premiera 15 maja

Powieść pod patronatem SieCzyta

Ile nieszczęść może się pomieścić w jednym życiorysie? Niespełnionych marzeń, dziecięcych traum, porzuceń? Czy Buła, Brat, Serduszko i Paciorek znajdą w sobie siłę, by dorosnąć?

Spotkanie po latach czworga przyjaciół przywołuje wspomnienia dziecięcej beztroski, ale też wydarzeń, które położyły się cieniem na życiu każdego z bohaterów. Natręctwa, jąkanie się, niska samoocena i nieradzenie sobie w życiu to tylko część bagażu, który dźwigają tytułowe niebożęta.

Po rewelacyjnie przyjętym „Cichoborku” Urszula Stokłosa powraca z „Niebożętami” – mroczną opowieścią o mierzeniu się z życiem i oblepiającą niczym błoto tajemnicą. I znów stawia czytelnika przed niełatwym interpretacyjnym zadaniem, plącząc czasoprzestrzenie i życiorysy poszczególnych bohaterów. Nie obawiajcie się jednak, bo fragmenty tej fabularnej układanki idealnie do siebie pasują. Zrozumiecie to, gdy wybrzmi ostatnie słowo.

Brat, Buła, Serduszko i Paciorek, niczym foliówki rzucane przez nich na wiatr, wirują w tańcu z codziennością. Taniec ten na początku jest spontaniczny i lekki. Jeszcze niosą w sobie słodki smak truskawek, jeszcze wierzą, że pofruną kiedyś w przestworza jako kolorowe latawce. Im dłużej jednak przyglądają się życiu, tym dobitniej rozumieją, że wiatr wieje im w oczy, zamiast dmuchać w skrzydła. Gdy w końcu, śmiejąc się im w twarz, za sprawą jednego człowieka rozrywa ich duszę na strzępy, spadają bezszelestnie na ziemię. A potem już tylko cierpią. Gniją od środka, choć na zewnątrz każde z nich próbuje się jakoś trzymać. 

Uwielbiam w piórze Stokłosy wszystkie nieoczywistości, subtelne sygnały i swobodę, jaką daje czytelnikowi. Bo „Niebożęta” moim zdaniem każdy odczyta inaczej, choć niewątpliwie poszczególne interpretacje połączy bezbrzeżny smutek, przeszywający mrok i poczucie niesprawiedliwości. 

Ta niepozorna objętościowo (niecałe 200 stron) opowieść ma w sobie tak wiele emocji, że trudno o nich zapomnieć jeszcze długo po lekturze. Tak pisać potrafią tylko wrażliwcy, doskonali obserwatorzy wyczuleni na ludzką samotność i bezradność, mistrzowie słowa. Po raz kolejny jestem pod wrażeniem talentu Urszuli Stokłosy i marzę, żeby o tej zdolnej pisarce usłyszał wreszcie cały świat.

Przeczytajcie „Niebożęta”, bo naprawdę warto!

Egzemplarz w ramach współpracy patronackiej z Wydawnictwem JanKa.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *