Eugenia Kuzniecowa
Tłumaczenie: Iwona Boruszkowska
Wydawnictwo Znak 2023
Czasem przychodzi taki moment w życiu, że potrzebujemy się schować – przed szarą codziennością, trudnymi decyzjami, być może uczuciem, którego nie chcemy dopuścić do głosu. Tak jak bohaterki powieści „Nim dojrzeją maliny”.
Połączone więzami krwi trzy młode kobiety zaszywają się na ukraińskiej wsi w starym domu babki Teodory, by spokojnie zastanowić się, co począć dalej. Czy ukochane miejsce przyniesie im ukojenie?

Wyróżniony przez europejskich krytyków literacki debiut ukraińskiej pisarki Eugenii Kuzniecowej może nie zachwycił mnie tak bardzo stylem i klimatem, jak oczekiwałam po entuzjastycznych recenzjach, za to przypomniał mi o moim miejscu na ziemi, za którym tęsknię przez większość roku. Otoczony górami beskidzki dom mojej babci bardzo przypomina mi atmosferą powieściową chałupę prawie stuletniej babki Teodory. W porośniętej bluszczem oazie spokoju czas się zatrzymuje, a to co złe przestaje mieć znaczenie. Nim dojrzeją maliny i wyrosną mięsiste dynie, wszystko powinno wskoczyć na swoje miejsce i zacząć toczyć się powoli własnym torem. Ku zaskoczeniu czytelnika Kuzniecowa udowadnia jednak, że często ucieczka do bezpiecznej przystani jest tylko pozorna. Okazuje się bowiem, że nawet w sielankowej atmosferze, w otoczeniu przyjaznych nam osób musimy się mierzyć z rozterkami, które są nieodłącznym elementem ludzkiej egzystencji. Nasze miejsce na ziemi nie uzdrowi nas w magiczny sposób, ale może wskazać właściwy kierunek, jeśli tylko przystaniemy na chwilę.
Jest w tej powieści mocno wyczuwalne kobiece porozumienie, a także mnóstwo smaków i zapachów przywodzących na myśl najlepsze chwile dzieciństwa. Zabrakło mi jednak iskry w dialogach, które momentami wydawały mi się zbyt „suche”, co odbierało tej historii ciepło stworzone przez autorkę w opisach np. przyrody. Może to kwestia polskiego tłumaczenia, a może zbyt wielkich oczekiwań z mojej strony. Nie zrażajcie się jednak – mimo tych mankamentów ta historia ma w sobie naprawdę sporo uroku.
Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu Znak.
