Pamięć drzewa

Tina Vallès
Tłumaczenie: Andrzej Flisek
Wydawnictwo Znak 2025

Ta niewielkich rozmiarów katalońska powieść ma szansę stać się bestsellerem także w Polsce, bo widzę, jak cały Internet (bez wyjątku) się nią zachwyca. Na mnie nie zrobiła wrażenia, choć niewątpliwie porusza temat bardzo ważny.

„Pamięć drzewa” Tiny Vallès, porównywana mądrością i wrażliwością z „Oskarem i panią Różą”, to powieść o więzi młodziutkiego Jana z nieuleczalnie chorym dziadkiem, a co za tym idzie – opowieść o nieodwracalnych zmianach, oswajaniu się ze śmiercią i próbie ocalenia wspomnień. Tym bardziej – w założeniu – poruszająca, że opisywana z perspektywy dziecka, które wraz z powolną utratą najbliższej osoby traci także poczucie bezpieczeństwa. Przeżywaniu tych wszystkich emocji podczas lektury ma sprzyjać między innymi pojawiająca się symbolika (tykające zegary, opowieść o wierzbie i in.), a także króciutkie rozdziały, w zamyśle rzucające czytelnikowi pewne spostrzeżenia i prowokujące do refleksji.

Problem w tym, że w moim przypadku elementy te zupełnie nie zadziałały. Opowieść Vallès odebrałam jako zbyt mało angażującą, poszarpaną, momentami nużącą (ile się można kręcić wokół tego samego?!), choć szczęśliwie znalazły się fragmenty, które mnie poruszyły – jak choćby pożegnanie dziadka i Jana ze starym domem. Naprawdę bardzo chciałam poczuć te ukryte między wersami emocje, ale albo były one zbyt mocno zakamuflowane, albo jestem na tego typu chwyty wyjątkowo odporna. Przywoływanie w zapowiedziach „Oskara i pani Róży” też w moim przypadku nie przysłużyło się powieści Vallès – spodziewałam się czegoś zdecydowanie bardziej wyjątkowego. Ze smutkiem zauważyłam również, że osoby odpowiedzialne za redakcję i korektę w kilku miejscach przysnęły – niestety, źle użyty czy odmieniony zaimek osobowy wzruszającą scenę (jak na przykład dotykanie drzew) potrafi zamienić w komedię. I wtedy czar pryska – przynajmniej w moim przypadku. Rozumiem, że są osoby, którym to nie przeszkadza w odbiorze treści, mnie niestety zawsze uwiera i prześladuje do końca lektury.

Mimo bardzo ważnej problematyki i ogromnego potencjału ta historia do mnie nie trafiła, co nie znaczy, że nie trafi do Was.

*Egzemplarz we współpracy z Wydawnictwem Znak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *