Chiara Mezzalama
Tłumaczenie: Zuzanna Krasnopolska i Gabriela Dąbrowska
Wydawnictwo Relacja 2026
Bardzo się cieszę, że dałam się namówić na lekturę najnowszej powieści Chiary Mezzalamy – włoskiej pisarki, tłumaczki i psychoterapeutki. Czytało się tę historię bardzo przyjemnie, choć losy bohaterów były dość burzliwe.

„Po deszczu” zaczyna się od zdrady i buntu. Buntu Eleny – żony i matki – ale też buntu natury, która zmęczona ingerencją człowieka postanawia urządzić mu deszczowe piekło. Wraz ze wzbierającą w Elenie rozpaczą i złością wzbierają wody Tybru. Przyroda wpada w szał niczym zdradzona żona. Czy intensywny deszcz okaże się dla bohaterów oczyszczający, czy przyniesie jedynie zniszczenie?
Powieść Mezzalamy można odczytywać jako opowieść o rozpadzie rodziny i upadku fundamentalnych wartości, ale też jako manifest ekologiczny, ostrzegający ludzkość przed nierozważnym ingerowaniem w środowisko naturalne. Moim zdaniem włoskiej pisarce sprawnie udało się spleść te dwa wątki – nie miałam poczucia, że któryś z nich zbyt mocno się rozpycha. Językowo też było naprawdę nieźle – z jednej strony lekko, bardzo płynnie, z drugiej momentami dramatycznie i dosadnie. Mezzalama w przemyślany sposób wykorzystała symbolikę deszczu jako siły zarówno ożywczej, zmywającej winę i pozwalającej otworzyć nowy rozdział, jak i destrukcyjnej, szalenie gwałtownej, prowadzącej do zmian nieodwracalnych.
Ale dla mnie „Po deszczu” była także poruszającą opowieścią o sile i determinacji, by ktoś wreszcie dostrzegł to, czego po długich latach związku zwykle nie dostrzegają u siebie wzajemnie kiedyś bliscy sobie ludzie. A także o namiętności i odwadze, by powiedzieć stop i zatrzasnąć za sobą drzwi.
*Egzemplarz w ramach współpracy z Wydawnictwem Relacja
