Południca (seria: czeskie krymi)

Jiří Březina
Tłumaczenie: Agata Wróbel
Wydawnictwo Afera

Po bardzo dobrym „Człowieku pana ministra” Michala Sýkory z ogromną przyjemnością sięgnęłam po kolejną powieść z serii: czeskie krymi.

Na Osiedlu Wschód zostają znalezione zwłoki młodej kobiety. Gdy przydzielona do śledztwa para początkujących policjantów przestaje sobie radzić, do akcji wkracza grupa specjalna. Żółtodzioby jednak nie odpuszczają, zwłaszcza że w zabójczym tempie pojawiają się kolejne ofiary. Kto kryje się za pseudonimem Południca?

Jeśli miałabym jakoś nazwać „Południcę”, byłoby to określenie: kryminał w pigułce. To niesamowite, że Jiříemu Březinie na zaledwie dwustu pięćdziesięciu stronach udało się sensownie opisać i rozwiązać zagadkę serii zabójstw młodych dziewcząt, a do tego poruszyć ważny temat społeczny. Bo „Południca” jest też (a może przede wszystkim) niezwykle smutną powieścią o dojmującej samotności, wyobcowaniu, panicznym lęku, zniewoleniu i bezwarunkowej miłości, która może się zrodzić tylko w sercu rodzica.  

Niewątpliwą zaletą tak małej objętości jest brak wodolejstwa i raczej dynamiczne tempo akcji (tu co prawda idzie sukcesywnie kroczek po kroczku, ale absolutnie nie nuży!), wadą zaś (choć niekoniecznie!) – niedosyt w kwestii portretów psychologicznych głównych postaci, który niektórym może utrudniać nawiązanie z bohaterami bliskiej literackiej więzi (jeśli akurat lubią babrać się we wszystkich życiowych smaczkach). Co ciekawe jednak, choć o prywatnym życiu początkujących stróżów prawa: Tomáša Volfa i Evy Černej nie wiemy zbyt wiele, patrzymy na nich łaskawym okiem i trochę im współczujemy, zwłaszcza gdy przełożeni ze swego rodzaju upierdliwością wciąż kwestionują ich kompetencje. 

Na tle skondensowanego śledztwa równie dobrze wypadają wstawki o tajemniczej Marcie, która boi się własnego cienia, a także wyznania kogoś, kto od początku intryguje, ale jednocześnie przeraża. Fragmenty te wprowadzają do akcji specyficzny rodzaj niepokoju i prawdziwie rozbudzają czytelniczą ciekawość, bo podskórnie czujemy, że wiążą się z pogonią za mordercą, ale do końca nie wiemy, jak to się wszystko ułoży.

Emocjonujące zakończenie jest wisienką na torcie. Březina nie tylko wskazuje, kim jest morderca zwany Południcą, lecz także próbuje odpowiedzieć na pytanie o genezę zła, które zrodziło się w tym niewątpliwie chorym umyśle. 

Po raz kolejny z radością przyznaję, że lektura czeskiego krymi to była czysta przyjemność. Koniecznie muszę sięgnąć po kolejny tom, czyli „Przedawnienie”, który w Polsce, ale też w Czechach, ukazał się jako pierwszy, a który opowiada o wydarzeniach po „Południcy”.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu Afera

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *