Skłam, że mnie kochasz (tom 2 z Jakubem Ramonem)

Piotr Borlik
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Pióro Piotra Borlika cenię między innymi za różnorodność. Ten zdolny gdański pisarz z powodzeniem tworzy zarówno soczyste kryminały z mocnym rysem psychologicznym, jak i lżejsze powieści z gangsterką w roli głównej.

W podmiejskim motelu dochodzi do morderstwa. Od noża ginie mężczyzna ugodzony najprawdopodobniej przez tajemniczą ciemnowłosą kobietę, która uciekła wraz z narzędziem zbrodni. Co ciekawe, wkrótce po zdarzeniu znika także ciało denata. Policja ma prawdziwą zagwozdkę i walczy z przeciwnościami, tym bardziej że w śledztwie zaczyna mieszać Jakub Ramon – były policjant na usługach mafii, który całkiem niedawno wyszedł z więzienia. Czy młody aspirant Marcel Majewski poradzi sobie z tą zagmatwaną sprawą? A może ktoś przygotował dla niego zupełnie inny plan na przyszłość?

„Skłam, że mnie kochasz” to literatura rozrywkowa na bardzo przyzwoitym poziomie. Choć za gangsterką i sensacją nie przepadam, Borlikowi udało się przykuć moją uwagę, a potem sprawić, że nie ziewałam przez większość lektury. Zasługa w tym dynamicznych dialogów i przemyślanej konstrukcji bohaterów. Gdański pisarz ma wyjątkowy dar wyłuskiwania z najczarniejszych charakterów pozytywnych cech, dzięki czemu nawet największą szuję obdarzamy sympatią i z zaciekawieniem obserwujemy jej dalsze poczynania. Tak było w przypadku Artura Kamińskiego, bohatera słynnej Borlikowej trylogii, i teraz w drugiej części perypetii Jakuba Ramona. 

Na karty najnowszej powieści Borlik tym razem wprowadził dwoje bardzo ciekawych bohaterów: kobietę modliszkę, tajemniczą Zuzannę, która miesza w fabule i w życiu byłego policjanta, oraz Marcela Majewskiego – nieopierzonego aspiranta, który ukarany przez szefa nie cofnie się przed niczym, by zrealizować plan zemsty. Te dwie postaci, dzięki wyrazistości, ciekawią od samego początku. Czy Majewski powieli błędy Jakuba i skończy jak on?

„Skłam, że mnie kochasz” można odczytywać jako historię o ludzkiej skłonności do czynienia zła. Wystarczy, że nadarzą się sprzyjające okoliczności, a bezwzględność i dążenie do celu po trupach idą jak lawina, niszcząc po drodze resztki uczciwości i empatii. Borlik wyjątkowo dba o to, by wszystkie złe czyny miały sensowny motyw lub choćby wynikały z traumatycznych przeżyć, nie zmienia to jednak faktu, że jego bohaterowie przechodzą na ciemną stronę mocy wyjątkowo sprawnie, jakby wiedzieli, że będą się tam czuć wyśmienicie. Nie od dziś wiadomo, że chęć zemsty czy działanie w obronie tych, na którym zależy nam najbardziej, są siłą napędową wielu poczynań człowieka, co więcej – mogą zaprowadzić go w zakamarki, o których wcześniej bałby się nawet pomyśleć.

Najnowsza powieść Borlika to szybko się czytający czasoumilacz z zaskakującym i bardzo emocjonującym finałem – polecam ją wszystkim, którzy podczas lektury chcą odpocząć, a jednocześnie poczuć na karku mafijny dreszcz emocji. Sprawiła mi sporą frajdę, ale tęsknię już bardzo za mroczniejszą wersją gdańskiego pisarza – tą, w której prym wiodą logiczne łamigłówki, artyzm zbrodni i psychologiczna rozkminka na najwyższym poziomie. Mam nadzieję, że Piotr Borlik nie porzuci na zawsze tego kierunku na rzecz lżejszych gatunkowo powieści.

Nieustająco zachęcam: czytajcie Borlika!

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *