Sycylijskie lwy (tom 1 sagi rodu Florio)

Stefania Auci
Tłumaczenie: Tomasz Kwiecień
Wydawnictwo W.A.B. 2022

Od wytykanych palcami ubogich tragarzy po familię, z którą liczył się każdy mieszkaniec dziewiętnastowiecznego Palermo. Historia sycylijskich braci Florio była burzliwa i naznaczona wielką namiętnością – nie tylko do wybranek serca, lecz także do smaków i aromatów. Stefanii Auci udało się to uchwycić doskonale. Ta powieść to literackie cacuszko oparte na prawdziwych wydarzeniach.

Cynamon, pieprz, kumin, anyż, kolendra, szafran, sumak, kasja… Nie, przyprawy nie służą tylko do gotowania. Są lekarstwami, kosmetykami i truciznami, a w ich zapachu zawarta jest pamięć odległych krain, które niewielu widziało.

Wszystko zaczęło się od dwóch braci – porywczego i bezwzględnego Paola oraz niezwykle wrażliwego Ignazia. To oni zapragnęli czegoś więcej dla swojej rodziny i rzucili światu wyzwanie w samym sercu sycylijskiego Palermo. Choć towar, którym handlowali na początku, ratował zdrowie i życie, wiele czasu upłynęło, zanim mieszkańcy zaczęli im ufać, a inni „aptekarze” przestali traktować jak intruzów. Od przypraw korzennych przez handel siarką aż po wyjątkową metodę konserwacji tuńczyka i produkcję wina, którym zachwycano się przy królewskich stołach…

„Sycylijskie lwy” Stefanii Auci (tom 1 sagi rodu Florio) to opowieść zachwycająca doskonale oddanym klimatem dziewiętnastowiecznego Palermo (przed rozdziałami są nawet krótkie historyczne wprowadzenia), smakami i aromatami, które z każdym kolejnym rozdziałem coraz intensywniej drażnią zmysły, oraz drobiazgowo i porywająco opisanymi relacjami między bohaterami. To powieść o uporze, wierze w pracę rąk ludzkich, o przeznaczeniu, przed którym nie sposób uciec, i narodzinach wielkiej fortuny. Pełna namiętności, porywczości, nie zawsze spełnionej miłości oraz bólu, którego czasem doświadczamy od najbliższych. 

Choć głównymi bohaterami historii wiernie oddanej przez Auci są mężczyźni, to na wybranki ich serca często podczas lektury kieruje się nasza uwaga. Mimo że kochane i – wydawać by się mogło – spełnione, pozostawały bardzo samotne w walce o to, do czego przecież miały pełne prawo. To nie one decydowały o najważniejszych rodzinnych sprawach, ale jednocześnie bez ich cichego wsparcia ani Paolo, ani Ignazio, ani ich potomkowie nie doszliby do niczego wartościowego. Mężczyźni doskonale zdawali sobie z tego sprawę, ale nie zawsze potrafili to właściwie wyrazić. Do tego czasy, w których przyszło im żyć, z założenia łaskawe dla kobiet nie były. Często dopiero śmierć zaglądająca w oczy potrafiła im je tak naprawdę otworzyć. Do tego czasu żony, matki i siostry należące do rodu Florio spotykały się z szorstkością, odrzuceniem, a bywało że nawet ze stygmatyzacją. Ta powieść jest także poruszającym zapisem kobiecej walki, determinacji i poświęcenia. 

Jestem pewna, że „Sycylijskie lwy” nie zachwyciłyby mnie tak bardzo, gdyby nie świetny przekład z włoskiego, który zawdzięczamy Tomaszowi Kwietniowi. To smutne, że polscy czytelnicy wciąż zbyt mało doceniają rolę tłumacza literackiego. A przecież ma on władzę nad słowem niemalże taką jak autor – może sprawić, że książka całkiem nas pochłonie, albo z najlepszego dzieła zrobić miałkie byle co. Tomasz Kwiecień na szczęście stanął na wysokości zadania – słowa pod jego piórem ułożyły się w niezwykle plastyczne obrazy, czyniąc z powieści Auci językową perełkę. Mówmy głośno, jak ważna i potrzebna jest praca tłumaczy, zwłaszcza w czasach, gdy wszystko robi się zbyt szybko i zbyt mało dokładnie. 

Koniecznie wpiszcie „Sycylijskie lwy” na wakacyjną listę lektur! 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawnictwu W.A.B.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *