Anna Kańtoch
Wydawnictwo Marginesy 2025
Lubię pióro Anny Kańtoch, choć nie wszystkie jej kryminały przypadły mi do gustu. „Trzecia osoba” opowiada o mrocznych tajemnicach pewnej beskidzkiej rodziny, więc na pewno fakt, że akcja rozgrywa się niedaleko miejsca, w którym się wychowywałam, miał spory wpływ na mój odbiór tej powieści.
Radziechowy, Przybędza, Węgierska Górka, Żywiec – znam je doskonale, więc nie było mi trudno przenieść się do nich na kartach „Trzeciej osoby”. Jednak nawet gdybym nie miała pojęcia o istnieniu tych miejscowości, poszłoby mi gładko, ponieważ Kańtoch doskonale oddaje klimat polskich wsi i miasteczek oraz nie zawsze łatwe relacje między ich mieszkańcami.

W najnowszej powieści pisarka połączyła dwie intrygujące zagadki: zaginięcie przed laty małżeństwa Bresiów oraz nagłe zniknięcie chłopaka, który tamtą sprawą zaczął się interesować. Miejscem scalającym oba wydarzenia Kańtoch uczyniła bunkier „Waligóra” – położony w beskidzkim lesie schron bojowy wybudowany na początku drugiej wojny światowej. To obiekt oddychający prawdziwą historią, a w powieści również skrywanymi od lat rodzinnymi sekretami. Wybór akurat tego miejsca dodał fabule mroku i wyjątkowej tajemniczości – mam nadzieję, że zachęci turystów do odwiedzenia tych pięknych okolic.
„Trzecia osoba” to powieść o rodzinnej tragedii, która mimo upływu lat nadal niszczy dotknięte nią osoby. To historia porzuconych dzieci i zagubionych w codzienności dorosłych, pełna żalu, kłamstw i nieodwracalnych błędów.
Kańtoch bez wątpienia ma talent do budowania klimatu i wodzenia czytelnika za nos. Pisze płynnie, rytmicznie i wiarygodnie, zostawiając czytelnika z poczuciem ogromnej satysfakcji. I tym razem pewnie by tak było, gdyby nie zakończenie – według mnie nie najgorsze, ale dość przewidywalne. Dlatego czuję niedosyt!
*Egzemplarz we współpracy z Wydawnictwem Marginesy
